Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał

przez  |  Brak komentarzy

Bywa tak, że pracujemy z osobami, które nie budzą naszego zaufania, tworzą toksyczne relacje lub ciągle szukają nowych wrażeń i nie kończą niczego, co zaczęli. Co o nich sobie myślicie? Może to, że w przedszkolu pewnie i tak ich nikt nie lubił? I to jest całkiem dobry trop, bo to jak jesteśmy traktowani w pierwszych latach życia, dla wielu z nas, staje się drogowskazem budującym, ale i rozczarowującym. Agnieszka Szczesiak, dyrektor generalny Akademii Smyka podkreśla co jest ważne w relacjach rodzic-dziecko. Warto wiedzieć jak pewne zachowania dorosłych przekładają się na dzieci i ich sposób funkcjonowania w dalszych etapach życia.

Paleta emocji

Znacie to? Jesteście smutni, rozgoryczeni, klient wycofał się ze współpracy. Wracacie do domu, wasze dziecko tuląc się pyta: „Dlaczego jesteś smutny(a)?” Odpowiadacie ściskając je z miłości: „Kochanie, ależ nie, wszystko jest OK.”.

A przecież istnieje komunikacje niewerbalna i nasze dziecko czuje, że jesteśmy zdenerwowani czy smutni. W takiej sytuacji nieświadomie uczymy, że emocji trudnych, niekomfortowych nie wyraża się publicznie, że nie wolno o nich mówić. Szczerze więc poinformujmy dzieci, że jest nam smutno. W związku z tym potrzebujemy chwili wyciszenia, bądź przytulenia. One są mądre i będą starały się pomóc. Szybciej też przyjdą po pomoc, kiedy poczują się źle. Dzięki tej umiejętności będą mogły w życiu dorosłym unikać kryzysowych sytuacji, odsuną się o tych, którzy nie potrafią nad sobą panować.

Mit pochwały

To widać gołym okiem, chwalimy dzieci na każdym kroku. Sądzimy, że w ten sposób wychowamy je na pewnych siebie, z wysokim poczuciem wartości, a i nawet na takich, którzy poradzą sobie z pierwszym lepszym problemem. To niestety bardzo szkodliwe zachowanie. Dzieci powinny otrzymywać informację zwrotną oraz jej objaśnienie. Dlaczego? Tak jak w świecie dorosłych, doświadczając porażki poznajemy siebie i swoje umiejętności radzenia z wyzwaniami. To bardzo dobra okazja, aby ćwiczyć reakcje na sytuacje stresowe. Dzieci powinny uczyć się, że ich praca i wysiłek nie zawsze jest doceniania przez otoczenie, ale za to większość rzeczy mogą zrobić po prostu dla siebie i dla własnej satysfakcji. Dzięki temu też w życiu dorosłym nie będą na każdym kroku oczekiwać pochwał. A w pracy może być to bardzo frustrujące, bo ich szef nie będzie przecież wychwalać każdej najmniejszej rzeczy, którą wykonają. Brak pochwał dla takiej osoby może budzić niechęć do podejmowania wyzwań lub ciągłe poszukiwanie idealnego środowiska.

Umiejętność podejmowania decyzji, ale i odpowiedzialność

Każdy dzień wymusza od nas podejmowania decyzji. Chociaż są tacy, którym decyzje nie przychodzą łatwo, bo nie chcą brać odpowiedzialności za ewentualne konsekwencje. Wolą stać w miejscu niż podejmować nowe wyzwania w środowisku, które jest wymagające, ale też rozwijające. Dlaczego? Być może dzieciństwa upłynęło im na gotowych rozwiązaniach podanych przez rodziców, którzy chcieli ich chronić przed niekorzystnymi konsekwencjami złych decyzji. Szkoda, bo dzieci powinny uczyć się jak przekłada się wybór na konsekwencje.

Przykład z życia: pytacie dziecko co chciałoby zjeść na śniadanie: naleśniki czy jajecznicę? W odpowiedzi słyszycie, że naleśniki. Rusza machina, robicie ciasto i zaczyna się smażenie. Wasze dziecko próbuje naleśniki i zaczyna marudzić, że wcale nie są takie najlepsze i właściwie to się domaga jajecznicy. Zdenerwowani ulegacie namowom i szykujecie jajecznicę. Nie dopuszczacie do siebie myśli, aby dziecko chodziło głodne. Często taka sytuacja i tak kończy się tym, że ani jajecznica ani naleśniki nie są dla malucha OK. Za to jest niezadowolenie, marudzenie i płacz. A co byłoby, gdyby dziecko doświadczyło konsekwencji swojego pierwszego wyboru? Kiedy rodzic ulega dziecku, ono uczy się, że może domagać się ciągle różnych rzeczy w życiu, i właściwie zawsze osiągnie sukces w tej materii. Taką postawę przyjmie w życiu dorosłym i wpłynie na jego późniejsze relacje.

Kucharz junior i same wspaniałości

Dzieciom generalnie brakuje swobody doświadczania, eksplorowania. Pozwólmy im więc od najmłodszych lat uczyć się przygotowywać autorskie posiłki (adekwatnie do wieku: młodsze – kanapki, starsze – już bardziej skomplikowane potrawy). Nie chodzi o to, aby zostały profesjonalnymi kucharzami, ale oto, żeby miały poczucie sprawstwa, samowystarczalności i doskonalenia się.

Co ciekawe, z punktu rozwojowego dziecka przygotowanie posiłków ma nie tylko wymiar psychologiczny, ale też pomaga im w… pisaniu i zajęciach plastycznych. Wszelkie czynności wykonywane w kuchni sprawiają, że dzieci ćwiczą dłonie i paluszki. Ćwiczą też pamięć: jakich składników potrzebują, aby zrobić kanapki. Ćwiczą podejmowanie decyzji: co dziś będą jadły na śniadanie. Ćwiczą planowanie: w jaki sposób i gdzie przygotowują śniadanie. Ćwiczą odpowiedzialność: muszą posprzątać po sobie, aby zostawić czystą kuchnię dla innych. 

Eksperymentowanie

Eureka! Dzieci eksperymentują cały czas. Sprawdzają w nieskończoność różne warianty tej samej sytuacji. Pozwólmy im na to, mimo że wydaje nam się to nielogiczne czy też nieracjonalne. Dzieci powinny uczyć się poprzez doświadczanie porażek i sukcesów. Interesującą kwestią jest to, że one nie zrażają się niepowadzeniami, a szukają nowych rozwiązań. Jeśli upadną, to sobie odpoczną, wstaną i pójdą dalej. 

Konflikty a dzieci

Cudowna sytuacja jest wtedy, kiedy obie strony próbują rozwiązać konflikt z poszanowaniem siebie nawzajem. Często mamy jednak sytuację odwrotną, czyli rozwiązujemy spory przez agresję (na siłę udowodnienie swoich racji). Nie jest to łatwe dla dorosłych, więc w jaki sposób maja się tego nauczyć dzieci? Nie z kursów, tylko od swoich najbliższych, których obserwują. Dzieci czerpią wiedzę z tego, co ich otacza. To w jaki sposób rozmawiamy, jak radzimy sobie z emocjami oraz w jaki sposób rozwiązujemy konflikty- wpływa na ich postrzeganie siebie i rzeczywistości. Od nas zależy w jakie umiejętności zostaną wyposażone, i w jaki sposób będą tworzyć relacje w życiu dorosłym.

(zdjęcie pochodzi z książki „Gdzie ci mężczyźni” Philip Zimbardo i Nikita Coulombe)

Show me, don’t tell me

Dzieci nas nie słuchają, za to świetnie naśladują. Pokażmy im, że potrafimy wykazać się wytrwałością i determinacją. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko dzieje się szybko i oczekujemy efektów „tu i teraz”. Dzieciom trudno jest zrozumieć, że na coś trzeba poczekać. Czas, cierpliwość i wytrwałość powodują, że możemy osiągać swoje cele, nabywać nowe umiejętności. Podkreślajmy, że wytrwałość towarzyszą różne emocje, np. zmęczenie, rozczarowania, demotywacja czy frustracja.

Wytrwałości można uczyć dzieci szczególnie w tych sytuacjach, w których komunikują swoje marzenia, pragnienia i chęć dążenia do ich realizacji. Jeśli pragną nauczyć się jeździć na rowerze- ćwiczmy z nimi. To też znakomita okazja na omówienie czym ta wytrwałość jest. Na wagę złota jest też dawanie im dobrego przykładu wtedy, kiedy uczymy się czegoś nowego, przeznaczamy na to czas, a kiedy osiągamy cel- cieszymy się z sukcesu. 

Siła w różnorodności

Dzieci są różnorodne. Niektóre nie boją się niczego, szybko się zaprzyjaźniają, potrafią przewodzić innym. Są też takie, które wolą stać z boku, przyglądać się światu z bezpiecznej odległości. Zarówno jedną, jak i drugą grupę powinniśmy docenić. Dzieciom nieśmiałym umożliwmy zmierzanie się z ich niepewnością. Przede wszystkim stwarzajmy im sytuację, w których będą mogły uczyć się przekraczania swoich naturalnych barier, np. poprzez wystąpienia publiczne w małym gronie, zarecytowanie wiersza na uroczystości rodzinnej czy zaśpiewanie piosenki. Starajmy się nie mówić za nich, bo jak sobie poradzą, gdy nas przy nich nie będzie? W życiu dorosłym mogą poszukać swoich wybawicieli, bardziej przebojowych osób. W takich relacjach nie będą mogły pokazać całego swojego potencjału.

Odpowiedzialność za słowa

Zarówno czyny jak i słowa są ważne, bo niosą za sobą konsekwencje. Dzieciom  łatwiej wypowiadać słowa, a trudniej zrozumieć ich działanie, a to też przekłada się na ich sposób komunikowania w dorosłym życiu. 

Szczególnie ciekawe jest przyrównanie słów do gwoździ, które wbija się do kawałka drewna. Każde bolesne słowo, poniżenie, strach, to kolejny gwóźdź. I oczywiście jest też magiczne słowo „przepraszam”, które powoduje, że taki gwóźdź wypada. Jest lżej, lepiej, ładniej, ale dziura i tak pozostaje na zawsze. Warto więc nauczyć swoje dziecko, że czasem słowo jest bolesną zadrą, która może wpływać na życie innych osób. To też jest myśl, o której dobrze jest pamiętać w naszej komunikacji z dziećmi.

budda

Agnieszka Szczesiak- dyrektor generalny i kreatywny Akademii Smyka, pedagog terapeuta, terapeuta SI Absolwentka studiów pedagogicznych Akademii Humanistyczno – Ekonomicznej w Łodzi oraz studiów podyplomowych z terapii pedagogicznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uczestniczka wielu kursów i szkoleń z zakresu metod pracy z dziećmi. Swoje pierwsze kroki w pracy z dziećmi stawiała w ZHP, gdzie przez 8 lat była instruktorem. Jest zwolenniczką permanentnej edukacji, gdyż tylko profesjonalnie przygotowany nauczyciel może być partnerem w drodze rozwoju dziecka. Bacznie śledzi wszelkie innowacyjne metody w pracy z dziećmi, wzbogacając tym samym swój warsztat pracy i zakres kompetencji.

www:  Akademia Smyka

social media: FB, google+, Instagram

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.