Szczerze, lekko i z sensem. „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy Na Kawie” #premiera

przez  |  10 komentarzy

Spokojnie. Możecie odetchnąć z ulgą, bo to nie jest książka o złotych receptach na sukces. Nie jest też pomnikiem postawionym tym, którym w życiu zawodowym udało się pewnie wszystko. To raczej podróż, moja własna i osobista, po to, aby usłyszeć odpowiedzi na nurtujące mnie od dawna pytania. Jestem pewna, że doskonalenie się, sięganie po wiedzę, uczenie się od tych, którym wiedzie się dobrze, jest czymś wspaniałym.

Twarze polskiego biznesu Rozmowy „na kawie” będą dostępne już od 13 maja 2016 w mniejszych i większych księgarniach.

Zobaczcie, kogo namówiłam na wyjątkową rozmowę:

Mentalną ambasadorką książki jest zdecydowanie dr Irena Eris. To dzięki niej powstał pomysł, aby zebrać moich ulubionych twórców polskiego biznesu w jednym miejscu. Zawsze mam wypieki na twarzy, a moje serce bije mocniej, jak tylko wracam w pamięci do spotkania z panią Ireną. To Leonardo da Vinci w spódnicy, ale taki tytuł zobowiązuje i nie mają szans na współpracę z nią ci, którzy popełniają ten sam błąd dwa razy. Tak jak jest życzliwa, tak jest i wymagająca. Niesamowite, ona najbardziej cieszy się z tego, że stworzyła dla siebie miejsce pracy. Że ma swój osobisty raj na ziemi i jest niezależna. Ale wiele lat temu decyzję o porzuceniu bezpiecznego etatu okupiła paroma nieprzespanymi nocami. Głęboko zapadły we mnie jej słowa o tym, że trzeba słuchać ludzi, ale jednocześnie warto mieć swoje zdanie. Dobrze jest być otwartym na świat, ale iść swoją niezależną ścieżką. Taka droga jest trudniejsza, ale daje większą satysfakcję osobistą. Ogromnie się cieszę, że to, jak ważne jest poczucie własnej wartości oraz niezależności, pojawiło się już przy jednej z moich pierwszych rozmów. Że trudno jest rozwijać się zawodowo bez poczucia, że umiemy i damy radę.

Satysfakcja osobista, o której mówiła dr Irena Eris, wielokrotnie myliła mi się z satysfakcją finansową. Zresztą przez całe moje życie na etacie spotykałam ludzi, którzy pracowali dla pieniędzy. Co ciekawe, wcale tych pieniędzy ostatecznie wiele nie mieli. Może ze dwa mieszkania na kredyt i jedno lepsze auto, czasami nawet służbowe. Kwestie finansów wzięła więc na widelec dr Joanna Heidtman, psycholog, ale i osoba, która lubi po prostu pracować z tymi, których wzrok sięga wysoko. Ależ Joasia, to nie tak!”, usłyszałam od niej już na wstępie rozmowy. Chyba żadna opowieść o wielkich twórcach biznesu nie jest historią o pieniądzach. W każdym razie na pewno nie były one motywatorem, bo tutaj chodzi o ideę. Wielcy liderzy, mówi Joanna Heidtman, chcą tworzyć coś większego od nich, coś, co pozostanie, będzie niezwykłe, będzie przełomowe w danej branży, coś, co zainspiruje innych. Pieniądze są tylko narzędziem, aby pokazać światu swój pomysł, zainwestować w jego rozwój. Nagrodą może być po prostu to, że zrealizujemy swój cel, marzenie, że stworzymy sobie własne miejsce pracy, że jesteśmy w czymś bardzo dobrzy. Dlatego kluczowa jest wytrzymałość i wytrwałość w swoich działaniach, bo to maraton – nie sprint.

„Jaka jest najważniejsza umiejętność, która pomaga się pani rozwijać zawodowo?”, zapytałam w trakcie wielogodzinnej rozmowy Solange Olszewską, twórczynię Solaris Bus & Coach. Jestem wańką-wstańką” – oświadczyła mocnym i zdecydowanym głosem. Dodała, że jak upadnie, to sobie wstanie. Oszałamiające jest też to, że Olszewska chyba najbardziej dumna jest ze swojego małego ekologicznego sklepiku usytuowanego na tle gigantycznego przedsiębiorstwa, którego jest właścicielem. Szczególne miejsce w jej sercu ma Zagroda Szczęśliwych Zwierząti miłość do tych, którzy sami nie mogą się obronić, zdecydowanie u niej wygrywa. Ta kobieta przygarnia chyba wszystkie koty i psy w swojej okolicy. Każdy ma u niej schronienie, a do tego przesadza rośliny z miejsca na miejsce tak długo, aż się nie odrodzą. Akurat na to zwróciłam szczególną uwagę, bo u mnie nawet sztuczne kwiaty nie mają szans.

Z kolei Rafał Brzoska, król paczkomatów i Grupy Kapitałowej Integer.pl, mówił dużo o motywacji i wyzwaniach. Przyznał się, że liczbowo miał więcej porażek niż sukcesów, ale jego sukcesy były większe wartościowo i przykrywały porażki. Mówił też o tym, że jak upadniemy, to trzeba przestać biadolić, a po prostu wyciągnąć wnioski i iść dalej. Dlaczego? Bo taką mamy rzeczywistość i konieczność wymusza na nas pewne działania. Ulala, to sobie nie pofilozofujemy, pomyślałam, gdy tylko usłyszałam jego pierwsze słowa. Brzoska to zdecydowanie dowódca, przywódca, lider. Tym bardziej zaskoczył mnie, gdy zaczął opowiadać o swoich decyzjach, które podejmuje w zgodzie z sercem i intuicją. Poprosiłam o przykład. Zainwestował ponad 100 milionów złotych w paczkomaty, w początkowej fazie nie zarobił prawie nic, a i tak nie tylko nie wycofał się z projektu, ale jeszcze bardzo wierzył w jego powodzenie. I jak to wytłumaczyć?

Piotr Voelkel, m.in. założyciel Grupy Kapitałowej Vox i Uniwersytetu SWPS, jest mi szczególnie bliski, bo pięknie klnie, a i ja mam wachlarz swoich ulubionych mocnych słówek. Był też pierwszym przedsiębiorcą wielkiego formatu, który zgodził się porozmawiać, jeszcze na moim blogu. Nigdy wcześniej mnie na oczy nie widział, a przegadaliśmy ze trzy wywiady. Najbardziej interesuje mnie w nim ten ciekawy sposób myślenia, w którym jest miejsce na szukanie swoich prawd, przekonań, ale i zmianę poglądów oraz sposobu zarządzania. To kapitalne, że są ludzie, którzy z łatwością rozstają się z jakąś poznaną i udomowioną rzeczywistością. Jego motto życiowe, o którym opowiada też w książce, tłumaczy tę ciekawość świata, zachłanność na nowy dzień i próbowanie siebie w różnych odsłonach.

O próbowaniu rozmawiałam też z Wojciechem Krukiem, bo dawanie sobie szansy jest wklejone w jego motto życiowe. Ten niesamowity facet ciągle opowiadał przypowieści i dowcipy. Szczególnie lubię ten o tym, dlaczego nie można włożyć kapusty do herbaty. Kruk ceni sobie wartości rodzinne, dom jest dla niego najważniejszy. Nawet na jedno ze spotkań zaprosił mnie do siebie i pokazał, w jakim otoczeniu żyje. Godzinami opowiadałby fascynujące historie o swojej szczególnej i niezwykłej relacji z ojcem. Między wierszami można było też wysłyszeć, jak bardzo ceni więź ze swoimi dziećmi, Anią i Wojtkiem juniorem.

Z kolei Michał Czekalski i Łukasz Olek, twórcy www.internetowykantor.pl (CurrencyOne), dali mi pewność, że czasami brak doświadczenia jest atutem, że wiedza niejednokrotnie ogranicza. Jeśli się martwisz, że czegoś ci brakuje do rozkręcenia interesu, to koniecznie zerknij na ten wywiad. Ci panowie są niezwykli; kiedy opowiadali mi o początkach swojego biznesu, to czułam się tak, jakbym oglądała Króla Lwa, Gdzie jest Nemo i Madagaskar w tym samym czasie. Najważniejsza była odwaga i ogromna pracowitość, a nie żadne cwaniakowanie Wilka z Wall Street. Czekalski i Olek zaczynali bez pieniędzy, ale i bez doświadczenia, bo nigdy nie pracowali na etacie. Zakasali rękawy i mieli przeraźliwą wręcz ilość szczęścia – tak w dużym skrócie tłumaczą swój sukces. Dziś Currency One to firma międzynarodowa, o dużym potencjale, nowoczesna, ale kilka lat temu startowali w lokalu, który miał 20 metrów kwadratowych. Dysponowali na tyle starym sprzętem IT, że musieli do pracy przychodzić pół godziny wcześniej, tylko po to, aby włączyć komputer. A komputer ten był na tyle niereprezentacyjny, że trzymali go w szafie.

Też zamawiacie zawsze kawę cappuccino? Uwielbiam. Wieść rodzinna niesie, że mój ukochany tato Szymek z wujkiem Leszkiem niegroźnie podśmiewali się wiele lat temu z Teresy Mokrysz, założycielki Mokate. Chodziło o to, że ojciec miał palarnię kawy, a Teresa Mokrysz w tym czasie wprowadzała na rynek śmietankę w proszku i cappuccino. I z przymrużeniem oka podchodzono do jej pomysłów, bo to kawa po turecku miała być przyszłością narodu. Wróżenie z fusów się nie udało, ponieważ parę lat później wielu przedsiębiorców kawiarzy zamykało swoje interesy, a postępowa Teresa Mokrysz dzięki m.in. umiejętnościom związanym z tolerancją na niepewność i ryzyko stała się liderem branży. Jestem feministką, więc sami pewnie rozumiecie, dlaczego za wszelką cenę chciałam się dowiedzieć, jak Teresa Mokrysz się czuła, wprowadzając innowacyjny produkt na polski rynek. Jak radziła sobie z krytyką? Wyjaśniła mi to w kilku wywiadach. Ten, który jest w książce, dotyczy również jej wielkiego przywiązania do rodziny, ale i do pozytywistycznej pracy u podstaw, której i ja jestem orędowniczką.

Z Joanną Klimas, wspaniałą projektantką mody, spotkałam się dlatego, że zawsze ciągnęło mnie do artystów-biznesmenów. Kręciło mnie połączenie przedsiębiorczości z kreatywnością i wizjonerstwem. Całą ideę o takim miksie niezwykłych umiejętności, w które wierzyłam od lat, pani Joanna Klimas przekreśliła w sekundę. W krótkich żołnierskich słowach wytłumaczyła mi, że przecież to nie jest możliwe, aby dwie półkule mózgu zawsze i wszędzie działały na tym samym poziomie. Takie połączenie artysta-menedżer jest trudne, ale i rozwibrowujące. A czasami wynika z niego tylko tyle, że projektant 10 procent czasu tworzy, a przez resztę ogarnia firmę. Ale mimo tych wszystkich wyzwań Klimas stworzyła imponującą markę. Podczas wywiadu skierowała też moją uwagę na wartości, które są jej życiowym drogowskazem. Jak wspominam nasze spotkanie, jej sposób bycia, ale i umiejętność kooperacji z innymi, wraca do mnie cytat ze Stanisława Jerzego Leca: „Żeby być sobą, trzeba być kimś”.

A profesor Andrzej Jacek Blikle zafascynował mnie Total Quality Managementem – totalnie właśnie. Też nie lubię kija i marchewki, dyscyplinowania i karania ludzi. Nie mogę napisać, że książkę profesora Doktryna jakości. Rzecz o skutecznym zarządzaniu czytałam jednym tchem (540 stron!), ale na pewno każdy rozdział zachęcał mnie do przemyśleń i sprawdzania proponowanych przez niego rozwiązań w codziennych działaniach zawodowych, a także prywatnych. Sam Blikle jest po prostu jakością samą w sobie i każde spotkanie z nim jest dla mnie wyjątkowe. Z ostatniej rozmowy szczególnie zapamiętałam rzecz o tym, że kiedyś mówiono, że Ziemia jest płaska, a wokół niej kręci się Słońce. „Rozwój więc polega na tym, że to nieliczni przekonują wielu. Nowe myśli muszą się gdzieś pojawić, zanim będą mogły stać się poglądami większości”. – Friedrich August von Hayek, Konstytucja wolności

Przez ostatni rok najeździłam się, nadyskutowałam, nasłuchałam. Dowiedziałam się wszystkiego, czego chciałam, na temat rozwoju zawodowego. Mam poczucie, że rozprawiłam się z wieloma szkodliwymi mitami popkultury, jaką czasami bywa tzw. psychologia sukcesu, m.in. to, że zawsze trzeba być rycerzem w lśniącej zbroi, że po nas choćby potop, że cel uświęca środki, że ścinanie głów samurajskim mieczem jest strategią zbawienną. O tych nieprawdach nie wyczytacie między wierszami książki. A do tego w uszach dudnią mi jeszcze słowa Brené Brown, amerykańskiego naukowca-gawędziarza, która mówi, że to właśnie wrażliwość jest matką wszelkich innowacji, kreatywności i zmiany.

Wywiady są wiec szczere, lekkie i z sensem. 

p.s Ach, i koniecznie zwróćcie uwagę w książce na przepiękne szkice autorstwa niezwykłej Ewy Góreckiej. Bajka!

Patroni Medialni:

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.

  • Z ciekawością czekam na tę książkę. I zdecydowanie zgadzam się z „wywiadowanymi” osobami – w biznesie nie chodzi o pieniądze, a o niezależność. W byciu przedsiębiorcą najwspanialsze jest właśnie poczucie niezależności, wolności, czyli coś, o co trudno na etacie. A pieniądze? Czasem są, a czasem ich nie ma – naprawdę, pieniądze są ważne, ale to nie o nie chodzi w całej zabawie.

    • Joanna Rubin

      Cieszę się! Książkami się wymieniamy 🙂 Twoją już mam, podeślę swoją po premierze. W poniedziałek będzie też konkurs z „Czas to pieniądz” w tle 🙂 dobrego dnia 🙂

  • Pingback: Agnieszka buszująca w Internecie #8 | Obsesyjna Biblioteczka – Blog()

  • Joasiu, ale narobiłaś mi smaka na Twoje wywiady 🙂 Czekam z (nie)cierpliwością na książkę.

    • hmm… ja mam smaka na „Dwie Kropki”. Wymienimy się książkami?

    • Joanna Rubin

      hmm…ja mam smaka na twoje „Dwie Kropki”. Wymienimy się książkami?

  • Dorota

    Świetny pomysł na książkę. Zdecydowanie i ja mam na nią ochotę. Sama też piszę swoją, ale jeszcze trochę zanim ujrzy światło dzienne 🙂 Pozdrawiam i gratuluję!!!

    • Joanna Rubin

      🙂 dziękuję. Czekam na Twoja książkę. O czym jest? dobrego dnia