Jaka jest różnica miedzy profesjonalistą a amatorem?

przez  |  Brak komentarzy

– Paweł Nastula, judoka, mistrz olimpijski, mistrz świata, mistrz Europy opowiedział mi historię, jak kiedyś na obozie klęczeli na deskach 20 minut z zamkniętymi oczami i to był trening umysłu, zawziętości i wytrwałości – wspomina w naszej rozmowie Katarzyna Selwant, psycholog olimpijski.

Ale trening mentalny nie jest tylko dla sportowców. Tak, jak zdobywamy wykształcenie, chodzimy na różne kursy, dbamy o ciało czy dietę, to też możemy zadbać o swoje umiejętności, które mamy w umyśle, a nawet w duszy. Bo czy nie przyda nam się w firmie lepsza koncentracja, pewność siebie, umiejętność radzenia sobie ze stresem, wewnętrzna motywacja?

Joanna Rubin: Czym właściwie jest trening mentalny?

Katarzyna Selwant: Trening mentalny, niekiedy nazywany psychologicznym, to zbiór metod i ćwiczeń (konkretnych technik) psychologicznych, które przez systematyczne i długotrwałe oddziaływanie prowadzą do wzrostu kontroli zachowania i emocji, podniesienia poziomu wielu cech psychicznych (np. koncentracji uwagi) oraz do zwiększenia odporności (wytrzymałości) psychicznej w obliczu stresu. Taki trening powinien przede wszystkim polepszać koncentrację, opanowanie emocji oraz wzmacniać pewność siebie.

Ale trening mentalny nie może zastąpić treningu sportowego czy przygotowania zawodowego. Powinien on stanowić jego integralną część łącznie z treningiem technicznym i taktycznym oraz motorycznym, czyli w biznesie z wykształceniem i zawodowymi specyficznymi umiejętnościami (np. obsługa programu komputerowego).

Konkretne umiejętności mentalne powinny być na początku ćwiczone, jako odrębna jednostka treningowa/szkoleniowa. Po to, by następnie opanowane umiejętności włączać w trening sportowy i w start podczas zawodów, a w biznesie np. w prowadzenie prezentacji czy zarządzanie ważnym projektem.

Z treningiem mentalnym jest tak, jak z treningiem na siłowni. Człowiek ćwiczy tam mięśnie, a efekty widzi np. w przyroście masy mięśniowej. Podczas treningu mentalnego ćwiczy się „głowę”, a efektem jest „wzmocniona psychika” danej osoby. To taka siłownia dla umysłu.

I to też jest tytuł Twojej nowej książki. Dla kogo ją pisałaś?

Napisałam tę książkę, bo wiedziałam jak bardzo jest ona potrzebna polskim sportowcom. Miałam swoje jasne założenia, że „Siłownia Umysłu” musi być napisana prostym językiem (a nie psychologiczną terminologią), praktyczna (czyli książka i ćwiczenia w jednym), przejrzysta (skład książki jest bardzo nowoczesny), od razu do zastosowania (bierzesz ołówek i zadania robisz w książce), z mnóstwem przykładów, które idealnie obrazują tematykę i prawdziwymi historiami zawodników, wspaniałych sportowców. Wszystko, co jest zawarte w książce, jest przemyślane, gotowe do przećwiczenia i wdrożenia. Każdy element sprawdziłam na sobie i wiem, że działa.

Moi studenci ze studiów podyplomowych z psychologii sportu AWF oraz uczestnicy licznych szkoleń stale wypytywali mnie i motywowali do wydania kolejnej książki. Wszyscy dziennikarze przeprowadzający ze mną wywiady, ciągle dopytywali, co to jest ten trening mentalny. I postanowiłam przedstawić psychologię sportu w prostych ćwiczeniach, które można wykonać samodzielnie oraz historie z życia sportowców. I powstała „Siłownia Umysłu”, z której jestem niezwykle dumna.

Bohaterami książki są sportowcy z pierwszych stron gazet. Czego się od nich nauczyłaś?

Moimi rozmówcami są wielcy sportowcy, wspaniali ludzie, mistrzowie swoich dziedzin. Bardzo interesowało mnie, jak doszli do tego wielkiego sukcesu sportowego i życiowego. Każdy wywiad był inspiracją, motywacją i dawką pozytywnej energii.

Mateusz Kusznierewicz- żeglarz, mistrz olimpijski, mistrz świata i Europy, zwrócił uwagę na różnice pomiędzy tymi, którzy zdobywają medale, a tymi, którzy zajmują następne miejsca. Według niego one drzemią właśnie w sferze mentalnej. Dla Kusznierewicza ważne jest także, aby być otwartym, uczyć się i sprawdzać w rożnych sytuacjach. Z kolei Monika Pyrek – tyczkarka, olimpijka, trzykrotna medalistka mistrzostw świata, podkreśliła, że sport to najlepsze, co jej się w życiu przytrafiło i to jest piękne. Wspomniała także, iż dosyć późno zaczęła współpracę z psychologiem. I przypuszcza, że wiele dobrego mogłoby się dzięki tej współpracy zmienić na jeszcze lepsze. A Paweł Nastula – judoka, mistrz olimpijski, mistrz świata, mistrz Europy opowiedział mi historię, jak kiedyś na obozie klęczeli na deskach 20 minut z zamkniętymi oczami i to był trening umysłu, zawziętości i wytrwałości. Czyli takie prawdziwe doświadczenie ze sportu walki, który kształtuje charakter. Według niego w sporcie i w życiu czasami warto zrobić krok w tył, żeby zrobić trzy do przodu.

Z kim jeszcze rozmawiałaś?

Z Luizą Złotkowską, łyżwiarką szybką, dwukrotną medalistką Igrzysk Olimpijskich. Ona zwróciła uwagę na wyznaczenie sobie celu – tego najwyższego i najważniejszego. Prowadziła przez wiele lat taki dzienniczek treningowy i w nim robiła statystyki ze wszystkich sezonów. Nigdy nie zapisywała w nim, że była pierwsza, druga, trzecia, czwarta. Zapisywała tylko swoje czasy. To jest naprawdę niesamowite, bo według psychologii sportu tylko tak budujemy pewność siebie i poczucie własnej skuteczności.

Dyskutowałam też z Joanną Jóźwik – biegaczką, finalistką mistrzostw świata na dystansie 800m, cudowną, młodą, zawsze uśmiechniętą lekkoatletką. Ona uważa, że trzeba uwierzyć w siebie, tak po prostu. Podczas bardzo ważnych zawodów to, co sobie powiedziała, to zastosowała. I jej się to strasznie podobało. Zaufała takiej pozytywnej autosugestii.

Czyli sukces jest w naszej głowie, w naszym nastawieniu, w sposobie myślenia?

Zdecydowanie. Sukces, np. sportowca, jest w jego głowie. Jest wiele światowych przykładów, (o których wspominają sami zawodnicy) dotyczących współpracy z psychologiem sportowym i treningu mentalnego. W Polsce zaczął o tym otwarcie mówić Adam Małysz, kiedy do jego sztabu szkoleniowego dołączył psycholog i fizjolog. Informowała o tym także np. Otylia Jędrzejczak.

Z tego co mi wiadomo, najlepsi zawodnicy świata np. w tenisie, bardzo zwracają uwagę na sferę mentalną swojego przygotowania do zawodów. Ale to nie jedyny sport, gdzie trenują mentalnie. W XXI wieku mniej jest sportów i sportowców, którzy tego nie robią, niż tych, którzy o to dbają. W dzisiejszych czasach coraz większą uwagę przykłada się do takiego „treningu głowy” i to mnie bardzo cieszy. Mimo że zawodnicy nie zawszę chcą o tym mówić, z wywiadów, których udzielają, ja widzę i słyszę, kto posiadł już umiejętności mentalne przydatne w sporcie.

Bo mają wyniki?

Zdecydowanie tak. Ale przede wszystkim wypowiadają się w sposób świadomy, realnie stawiają swoje cele, panują nad emocjami. Nie dają się dziennikarzom zapędzić w „kozi róg” i mówią to, co chcą przekazać, a nie to, co ktoś chce usłyszeć np. na temat przewidywanego zwycięstwa. Dzięki takiej postawie, pracy nad sobą i koncentracji na zadaniu- wynik w końcu do nich przychodzi.

Czy trening mentalny, „Siłownia Umysłu” jest tylko dla sportowców?

Trening mentalny jest dla ludzi – po prostu. Jest to trening głowy. Tak jak zdobywamy wykształcenie, chodzimy na różne kursy, dbamy o ciało, dietę, to też możemy zadbać o swoje umiejętności, które mamy w umyśle, a nawet w duszy. Je trudno jest zmierzyć. Chociaż jak widzimy poprawę w swoim codziennym funkcjonowaniu, to łatwiej jest nam określić korzyści z ich posiadania.

Ćwicząc w „Siłowni Umysłu” osiągasz lepszą koncentrację, pewność siebie, umiejętność radzenia sobie ze stresem. Uczysz się wyznaczania realnych celów, odnajdujesz wewnętrzną motywację, kształtujesz właściwą postawę. Te wszystkie umiejętności są kluczowe podczas uprawiania sportu i w trakcie zawodów. Ale także w życiu codziennym, w środowisku pracy. Bo czy nie przyda nam się w firmie lepsza koncentracja, pewność siebie, umiejętność radzenia sobie ze stresem, realne cele, wewnętrzna motywacja? Te umiejętności są bardzo życiowe, pomocne, budujące i rozwijające nas, jako ludzi, a to jest przecież najważniejsze. Należy pamiętać, że wpływając na sposób myślenia – budujemy z własnego umysłu potężne wsparcie dla fizycznych możliwości.

Jednak ludzie wstydzą się współpracować z psychologiem…

Chętniej przyznajemy się do współpracy z coachem niż psychologiem. W Polsce niestety istnieje taki stereotyp, że tylko „chore osoby” chodzą do psychologa. W sporcie też kiedyś funkcjonowało takie myślenie, aczkolwiek się ono zmieniło. Teraz obserwujemy trend światowy, który mówi o tym, że ten kto jest dobry i chce pozostać na szczycie – szuka wspierających go rozwiązań i rozwija się jeszcze lepiej, szybciej. I dlatego mamy takich zawodników, którzy zdobywają medale za medalami, a także ludzi biznesu, których projekty i firmy mają miliony orędowników. Ale wszystkie te osoby włożyły ogromna pracę w to, aby rozwijać siebie i swoje umiejętności, także mentalne.

W popularyzacji tego trendu bardzo ważna jest edukacja. Kiedyś nie znaliśmy telefonu komórkowego i uważaliśmy, że taki sprzęt pewnie jest dla wybranych. Dziś już tak nie sądzimy, chętnie korzystamy z nowej technologii. Tak samo jest z treningiem mentalnym.

W którym miejscu trening mentalny szczególnie sprawdzi się w biznesie?

Tam, gdzie praca wiąże się z dużymi emocjami i to dotyczy, np. właścicieli firm. Oni są szczególnie zaangażowani w rozwój przedsiębiorstwa i istnieje spore prawdopodobieństwo, że w niektórych, być może strategicznych, obszarach podejmowane są decyzje nielogiczne, bo związane z wysokimi emocjami. One biorę górę. Warto uzbroić się w narzędzia, które odsuną od nas sferę odczuć, a bardziej skierują uwagę na rozwiązania najlepsze dla wszystkich zainteresowanych stron.

Kolejną kwestią jest brak pewności siebie. Przydarzają się nam wspaniałe okazje, projekty, które możemy zrealizować, ale i tak się wahamy, bo nie umiemy podjąć decyzji. Nie wierzymy, że jesteśmy w stanie zderzyć się z wyzwaniem. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy, gdy jesteśmy pewni swoich umiejętności i dokładnie znamy poczucie własnej wartości. Umiemy, trochę z lotu ptaka, ocenić potencjał firmy i projektów, w które się angażujemy. To bardzo cenny fundament. Z resztą tak samo jak poczucie własnej skuteczności. Często zapominamy jak wiele sukcesów mamy już za sobą.

Z czego to wynika?

Z tego, że nie umiemy sukcesów celebrować. Często nie mamy w głowie obrazów związanych z wieloma udanymi projektami, które już zrealizowaliśmy. Inna sytuacja byłaby, gdybyśmy mieli w pamięci emocje, które towarzyszyły nam, gdy osiągaliśmy swój cel, marzenie. Łatwiej i chętniej wchodzilibyśmy w coś, co ma dać kolejny sukces.

Współpracowałam kiedyś z dwukrotnym mistrzem świata. Jakie są twoje sukcesy sportowe? – zapytałam. Nie był w stanie mi nic powiedzieć. To wynikało z tego, że włożył ogromną ilość ciężkiej pracy i jak przyszedł wyniki, to i tak nie kojarzył się z radością, pozytywnymi odczuciami. A ja z samych tylko gazet mogłabym wymienić listę spektakularnych zdarzeń w jego karierze. To pokazuje, że różnie patrzymy i nazywamy nasze osiągnięcia. W tym konkretnym przypadku próbowaliśmy „zaszczepić w sercu” te dobre emocje, myśli, sukcesy.

W sercu?

Rozsądkowo możemy wiele rozumieć. Często też czerpiemy wiedzę czy inspirację z książek. Ale ludzie tak naprawdę kierują się swoją intuicją, odczuciami. Jeśli w sercu czujemy strach, to nie wejdziemy na drogę sukcesu. Jeśli mamy wyrównany rytm serca, to w wiele sytuacji wchodzimy pewniej, łatwiej, szybciej.

Jaka jest więc mantra człowieka sukcesu?

Myślę, że bardzo ważne jest podążanie za sobą, a nie za trendami. Podążanie za tym, co czujemy, że dla nas jest dobre. Związane jest to z zaangażowaniem. Ogromnie ważna jest jakość, jaką oferujemy sobie i innym. Chęć rozwoju, dbanie o umysł i poczucie odpowiedzialności. Jestem też pewna, że na sukces wpływa radość. Jeśli nie odczuwamy radości, to może się pojawić takie pytanie – dlaczego właściwie robię to, co robię?

A sportowcy, którzy są zwycięzcami to smutne czy radosne osoby?

Zdecydowanie radosne. Ci, którzy są na drodze, która prowadzi do sukcesu mają w sobie sporo pozytywnych uczuć do siebie, do świata. To są osoby, które robią to, co sprawia im frajdę. Co więcej, jeśli by ją zatracili, to przestali by być mistrzami. A może się tak dziać wtedy, kiedy traktują sport jak przymus, harówę, jedyne źródło dochodu. W sporcie, szczególnie na początku trzeba bardzo dużo zainwestować- przede wszystkim swojego czasu, ale i pieniędzy.

Jaka jest różnica miedzy profesjonalistą a amatorem – już nie tylko w świecie sportu?

Główna różnica jest taka, że amator zwykle koncentruje się na wyniku, a zawodowiec na dobrym wykonaniu zadań.

Słyszałam kiedyś taką opinię, że w sporcie, ale i biznesie liczy się wynik.

To jest myślenie amatora. Wiadomo, że każdy profesjonalista w dalszej perspektywie chce wysokich wyników, ale one nie są celem samym w sobie. Myślę, że zawsze warto zastanowić się, co do tego wyniku naprawdę doprowadza. Tu też chodzi o prezentowanie pewnej jakości pracy, bo co z tego, że ktoś raz wygra, raz sprzeda, raz zrobi coś dobrze? Przecież ludzie, którzy są najlepsi w tym, co robią – ciągle się doskonalą, uczą, poprawiają. Do tego trzeba dodać, że oni inwestują czas, pieniądze, ale i ogromnie się angażują, czyli dbają o jakość. Inwestowanie bez myślenia o jakości jest nic nie warte.

Które elementy w treningu mentalnego są Ci szczególnie bliskie?

Ćwicz swój umysł, tak jak ćwiczysz swoje ciało. Podpisuję się pod tym obiema rękoma oraz sercem. Uwielbiam nieskończoną ilość ćwiczeń, ich różnorodność i możliwość modyfikacji. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Widzę efekty współpracy z moimi klientami, pozytywną zmianę i to mnie ogromnie cieszy.

Wspieram wielu sportowców w walce o złote medale. A współpraca z zawodnikami z pierwszych stron gazet przynosi nam wspólną ogromną satysfakcję. Często dostaję podziękowania od sportowców za udział w ich sukcesie, co jest dla mnie osobistą nagrodą. Jest jednak pewien warunek: żeby coś było skuteczne i trwałe, musi być wykonywane systematycznie i w wysokiej jakości. Ktoś, kto decyduje się na ćwiczenie w „Siłowni Umysłu”, musi być zaangażowany tak samo, jakby chodził na zwykłą siłownię, zajęcia fitness, czy naukę języka obcego.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Selwant: Psycholog olimpijski, wykładowca akademicki, mówca motywacyjny, komentator wydarzeń sportowych.  Autorka książek „Zejdź z Kanapy. Odkryj swoją sportową ścieżkę” o prawidłowej motywacji sportowej oraz „Siłownia Umysłu” o praktycznym treningu mentalnym. Jedyna kobieta psycholog na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, wspierała polskich sportowców w walce o medale. Obecnie przygotowuje zawodników do kolejnych Igrzysk. 

Jako doświadczony praktyk prowadzi zajęcia treningu mentalnego dla dzieci, młodzieży, dorosłych, amatorów i profesjonalistów. Od ponad 10 lat uprawia curling – zimową dyscyplinę olimpijską. Wraz z drużyną trzykrotnie zdobyła Mistrzostwo Polski. Sportowcu mówią o niej: „Mistrzowski ekspert”. www.psycholog-sportowy.pl

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.