Justyna Garstecka: trzeba być aktywnym, zawsze poszukiwać lepszych rozwiązań, czerpać inspirację z otoczenia…

przez  |  Brak komentarzy
Poprzednia1 z 3Następna
Użyj klawiszy ← → (strzałek) aby nawigować

Justyna Garstecka, założycielka firmy Motherhood (www.motherhood.pl), zdobywczyni tytułu Bizneswoman Roku 2009 rozmawia z Joanną Rubin o firmie, która stale wprowadza na rynek nowe, innowacyjne produkty. Są wśród nich rynkowe hity takie jak poduszki Kojec i Fasolka, bawełniane podkłady pod prześcieradło, podręczne przewijaki, otulaczki, rożki i kocyki. Co jest w tym takiego pasjonującego? Wszystkie produkty to efekt przemyśleń i doświadczeń właścicielki firmy, obecnie mamy trójki chłopców.

Joanna Rubin: Co zmotywowało Panią do stworzenia firmy Motherhood? Na jakie potrzeby rynku odpowiedziała Pani swoim przedsięwzięciem?

Justyna Garstecka: Przede wszystkim na własną! A nawet nawet na dwie własne potrzeby! Po pierwsze na potrzebę ulżenia kręgosłupowi, który bardzo boleśnie dawał mi o sobie znać podczas drugiej ciąży. Tak powstał Kojec, czyli ergonomiczna poduszka dla kobiet w ciąży oraz dla tych, które są już po porodzie. Po drugie na potrzebę zajęcia się czymś w czasie, w którym okazało się, że mój drugi syn urodził się z trisomią chromosonu 21, czyli z zespołem Downa. Mój etat w korporacji niestety na mnie nie czekał…

Pani Justyno, przypadki nie istnieją. Inspiracją była własna wygoda, a i może dobrze, ze koncern nie zaopiekował się Panią. Dzięki temu jest Motherhood. Do kogo kieruje Pani ofertę produktową i na jakich rynkach Pani działa?

Motherhood, nasza pierwsza marka to przede wszystkim oferta dla kobiet w ciąży i tuż po porodzie. Poza Kojcem bowiem, czyli naszą bestsellerowa poduszką – oferujemy także wiele produktów wyprawkowych. Określiłabym je mianem must have każdej młodej mamy, a więc pieluszki tetrowe i flanelowe, podkłady pod prześcieradło, przewijaki, ręczniki dobrze wchłaniające wodę, a przy tym szybkoschnące oraz pościele, rożki, ochraniacze i otulaczki. W ramach nowej marki Mon Petit Bleu proponujemy uniwersalne woreczki na … wszystko – naprawdę, dosłownie na wszystko. Mamy również unikalne śliniaczki dla ząbkujących. Oddychające, ale nie przepuszczające wilgoci. Wkrótce poszerzamy tę ofertę o kilka nowych produktów. I tak o ile Motherhood ma zapewnić podstawową bazę artykułów dziecięcych, bez których naprawdę trudno się obejść młodej mamie, o tyle Mon Petit Bleu jest z założenia brandem bardziej modowym, gadżetowym, cool oferującym produkty z pewnością nie podstawowe, ale za to pozwalające spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość z nowej, kolorowej perspektywy.

Jakimi wartościami kieruje się Pani rozwijając swoją firmę?

Zawsze stawialiśmy na najwyższa jakość i bezpieczeństwo, a także na etykę w biznesie, wyrażającą się między innymi braniem odpowiedzialności za zespół ludzi pracujących na sukces Motherhood.

Poprzednia1 z 3Następna
Użyj klawiszy ← → (strzałek) aby nawigować

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.