Karolina Wicenciak: Czasami ludzie nie wiedzą tego, co sami o sobie myślą

przez  |  Brak komentarzy

– Chęć poznania siebie jest kluczowa, bo przecież jesteśmy istotami złożonymi i tajemniczymi, a nie robotami. Warto przyjrzeć się temu, co nas otacza, w czym na co dzień funkcjonujemy i dać sobie zgodę na dobre życie – opowiada Karolina Wicenciak, coach, doradca biznesowy i prelegentka festiwalu Szczęście na Głowie.

W naszej rozmowie tłumaczy również czym jest szczęście i z jakich elementów się składa. Jak pokonać blokady, które ustawiamy na drodze do radości, we wszystkich obszarach naszego życia.

Joanna Rubin: Jesteś współorganizatorką festiwalu “Szczęście na Głowie” – dlaczego powołujesz ten projekt do życia?

Karolina Wicenciak: Festiwal organizuję z Aleksandrą Majorek, Ewą Foley, Joanną Rodziewicz, przede wszystkim, z potrzeby serca. Każda z nas została w jakimś stopniu doświadczona przez los. Musiałyśmy wyciągnąć z tych historii naukę, a u nas ona zawsze idzie w parze z rozwojem osobistym.

Z drugiej strony, jestem psychologiem i zawsze interesowałam się człowiekiem i jakością życia. Odkąd pamiętam, szukałam odpowiedzi na pytanie co sprawia, że ludziom żyje się dobrze. I tak naprawdę nauka o szczęściu, czyli psychologia pozytywna dała mi odpowiedź na to, jak można budować swoje szczęście. Chcę się tą wiedzą dzielić. Pokazać ludziom jak świadomie, intencjonalnie, każdego dnia, można budować szczęśliwe i satysfakcjonujące życie.

Promuję taką myśl, że szczęśliwy może być absolutnie każdy. Zależy mi, aby o szczęściu zaczęto myśleć nie w kategoriach hedonistycznych doświadczeń, czyli banalnych przeżyć opartych na przyjemności. Chcę, aby ludzie zaczęli myśleć o szczęściu jako o czymś ważnym i czymś co ma swoją podbudowę naukową. Wydaje mi się, że tematyka jakości życia jest obecnie bardziej aktualna niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzie coraz większą wagę przykładają do dobrego życia i otwarcie mówią o tym, że chcą być szczęśliwi.

Co to jest szczęście?

Szczęście to jest coś, co każdy z nas jest w stanie ocenić, czy w jego życiu jest, czy go nie ma. Nie zawsze jednak jesteśmy w stanie wymienić konkretne elementy, które na to szczęście wpływają. Dla jednego człowieka szczęście to rodzina. Z kolei dla drugiego, szczęściem będzie możliwość podróżowania po świecie i świadomość braku zobowiązań, np. w postaci rodziny. Czyli ten sam element może być dla kogoś źródłem radości, szczęścia, przyjemnych emocji, a dla innej osoby – już nie. Dlatego unikam ogólnej odpowiedzi na pytania czym jest szczęście.

A może jest jakaś definicja podręcznikowa?

Ojciec psychologii pozytywnej, Martin Seligman, zajmuje się szczęściem od wielu lat. W toku swoich badań wyodrębnił 5 czynników, które składają się na to, że człowiek odczuwa w swoim życiu szczęście.

Pierwszy czynnik to pozytywne emocje. Bez nich w ogóle nie możemy mówić o szczęściu. To ważne, aby pojawiały się w naszej codzienności i nie były w oderwaniu od emocji negatywnych. Tylko w taki sposób można budować podstawę zgody na doświadczanie różnych emocji. Co ciekawe, im częściej doświadczamy pozytywnych emocji, tym nasze zasoby poznawcze się poszerzają. Jesteśmy w stanie więcej dostrzec, stajemy się bardziej kreatywni. To wpływa na nasz stan psychiczny, a w im lepszy on jest, tym sprawniej radzimy sobie z wyzwaniami.

Żyjemy w kulturze narzekania, a w niej giną codzienne pozytywne emocje.

A to właśnie one budują nasze zasoby, wpływają na nasze możliwości. Wpływają na siłę psychiczną i możliwość radzenia sobie z trudnościami. Przecież łatwiej będzie nam poradzić sobie z problemem, kiedy czujemy się silni, niż wtedy kiedy siedzimy, płaczemy i kierują nami czarne myśli.

Na co jeszcze zwraca uwagę Martin Seligman?

Na zaangażowanie, czyli to, że w pełni angażujemy się w wykonywane czynności. Ale są to takie działania, które wewnętrznie nas poruszają, nakręcają. Są spójne z naturalnymi zasobami, siłami charakteru, talentami, umiejętnościami. Dzięki temu osiągamy pełen stan zaangażowania, taki stan flow. Wtedy czas dla nas nie istnieje i czujemy, że w pełni wykorzystujemy swój potencjał. Angażując się w coś w pełni dajemy wraz samych siebie i swoich najlepszych cech.

Czy zaangażowanie w pasję może przerodzić się w zaangażowanie w… życie, w codzienność?

Oczywiście, że tak. Jeśli angażujemy się w codzienność, życie, to pojawia się też uważność. Człowiek jest bardziej obecny, a w związku z tym z tym dostrzega złożoność swoich doświadczeń. Widzi różne aspekty. Potrafi smakować życie, każdą chwilę a wtedy każdy moment potencjalnie jest wyjątkowy.

Co jeszcze wpływa na szczęście?

Nasze relacje, czyli to jaki jest nasz stosunek i kontakt z innymi ludźmi. Człowiek potrzebuje innych ludzi, a jakość tych relacji jest źródłem radości, satysfakcji i spełnienia. By być szczęśliwym warto dbać o swoich przyjaciół, rodzinę, współpracowników, także o ludzi, którzy pojawiają się w naszym życiu na chwilę. To własnie w kontakcie z innymi pojawiają się silne pozytywne emocje i czujemy przynależność.

Na pewno na szczęście wpływa nadawanie sensu własnemu życiu. Chodzi o to, abyśmy wiedzieli po co żyjemy. Że nasze życie realizuje pewną ideę, która będzie trwać nawet wtedy, kiedy nas już nie będzie. Chodzi o to, aby nasze życie było częścią czegoś większego, a realizowane przez nas wartości oddziaływały na rzecz innych.

Ostatnią rzeczą, która buduje szczęście są osiągnięcia. Czyli z jednej strony budowanie własnej, osobistej skuteczności, a z drugiej takiego przeświadczenia, że jesteśmy w stanie realizować różne cele i się rozwijać.

No to mamy jasną metodologię, a ludzie i tak mówią, że nie są szczęśliwi.

Bo do tego, aby być szczęśliwym potrzebne jest nasze działanie. Jeśli ktoś chce zadbać o relacje z najbliższą osobą, to wykonuje określone czynności, aby ta relacja się poprawiła. Czyli rozmawia, dba o jakość dyskusji, jest zaciekawiony drugą osobą. Z kolei jeśli ktoś decyduje, że nadaje sens swojemu życiu, to zastanawia się jak chce być zapamiętany, co daje mu poczucie tego sensu i idzie, czyli stawia kroki w tym kierunku. Ma poczucie odpowiedzialności i sprawstwa w tym obszarze.

Myślę, że zdecydowana większość ludzi pragnie szczęścia. Niestety, nie wszyscy wiedzą co mogą zrobić, aby je zbudować. Nie patrzą na świat, na siebie całościowo.

Jakiś przykład?

Dziewczyna, 35 lat, robi karierę zawodową. Mieszka w dużym mieście i ma stabilną sytuację finansową oraz bogate życie towarzyskie. Nie ma partnera życiowego, a co więcej ma masę przekonań, że skoro do 35. roku życia nie wyszła za mąż, nie ma dzieci – to jest gorsza. A co za tym często idzie, dziewczyna czuje się niewiele warta, bo w najważniejszej dla niej kwestii – zawiodła sama siebie. Pociąga to negatywne myśli na swój temat i brak wiary we własne możliwości. Taka osoba stoi w miejscu, nie kształtuje swojego życia, bo nie czuje siły sprawczej. A czas mija, wiec pojawia się jeszcze większa presja.

Często kierujemy się takimi przekonaniami, utartymi schematami?

Przekonania są silnymi schematami myślenia i nie zawsze zdajemy sobie sprawę z ich mocy. Rzadko zastanawiamy się, czy nasze przekonania nas wspierają, czy raczej ciągną w dół. A uważam, że niewspierającym sposobem myślenia jest takie, w którym jeśli kobieta jest 30-letnim singlem, to oznacza, że będzie samotna do końca życia. Przecież to niepoważne! Pracuję też często z mamami. I tam, co chwilę słyszę takie przekonanie, że skoro kobiety maja dzieci, to, np. nie znajdą pracy.

Albo: skoro mam dzieci, to nie mam czasu dbać o swój sposób myślenia.

To co myślimy, jest początkiem naszych działań. Jak pomyślę – tak zrobię! Jeśli myślę, że pracy nie znajdę, bo mam dzieci, to te moje dzieci stają się ograniczeniem, obciążeniem. Czy takie myślenie daje nam siłę? Nie. Chcesz coś zmienić w swoim życiu- zmień swoje myślenie. Za tą zmianą pójdzie działania i możliwość wpływania na otoczenie. Nie bez kozery mówi się, że wszelkie zmiany należy zacząć od siebie.

A gdyby ludziom mówić tak po prostu: żyj z pasją i entuzjazmem?

Żeby żyć z pasją, entuzjazmem trzeba wiedzieć, co dokładnie sprawia danemu człowiekowi przyjemność. W jakich sytuacjach czuje się w swoim żywiole i kiedy wyraża siebie? Czyli kim tak naprawdę się jest. A tu jest problem, bo ludzie często nie dają sobie takiej przestrzeni do zastanowienia się nad tym, kim rzeczywiście są. W którym miejscu ulokowane są ich zasoby, co jest dla nich najważniejsze.

Dlaczego?

To wynika z przekonań, schematów myślenia, z etykiet. Słyszymy o sobie różne rzeczy i czasami uważamy je za prawdę. Bierzemy je – bez takiej refleksji. Nie weryfikujemy tego, czy rzeczywiście jesteśmy tacy, jak ktoś o nas mówi, myśli… Czasami ludzie nie wiedzą tego, co sami o sobie myślą. Tu na pewno jest dużo blokad.

Jak pokonać blokady?

Ważna jest świadomość, ciekawość, zadawanie trafnych pytań, obserwowanie siebie, swoich przekonań, poznawanie tego, kim się jest. Chęć poznania siebie jest kluczowa, bo przecież jesteśmy istotami złożonymi i tajemniczymi, a nie robotami. Warto przyjrzeć się temu, co nas otacza, w czym na co dzień funkcjonujemy i dać sobie zgodę na dobre życie. Uwierzyć w to, że zasługujemy na to, aby mieć i czuć wszystko to, co daje nam wizję szczęśliwego, dobrego, fascynującego życia. I to przyzwolenie na to, aby się sobą zajmować jest chyba najważniejsze.

Ale i tak gubimy się w codzienności. Jak to wygląda z perspektywy coacha?

Widzisz, każdy wie, to co wie, to co na daną chwilę jest mu potrzebne, w co wierzy. Ma do tego prawo. Na tym też polega wyzwanie w mojej pracy, bo muszę zapomnieć o tym, czego doświadczyłam, co przeczytałam, czego się nauczyłam, aby zrozumieć z jakiej pozycji dana osoba do mnie mówi. Jako coach, nie jestem po to, aby komuś mówić jak ma żyć. Zachęcam, aby moi klienci wzięli odpowiedzialność za swoje życie i znaleźli odpowiedź na pytanie: jak chcą, aby to ich życie wyglądało? A następnie mam wielką przyjemność asystować im w realizacji swoich celów, pragnień i marzeń. To wspaniałe widzieć jak człowiek wzrasta i zaskakuje sam siebie.

Człowiek naprawdę może wszystko?

Myślę, że nie. Ale prawie wszystko. Jest jeden podstawowy warunek, bez którego nic się nie uda. Człowiek musi dać sobie przyzwolenie na realizację siebie i mieć wiarę, że zrobi wszystko, aby jego życie było takim życiem jakiego pragnie. Trzeba uwierzyć, że można. Bez tego przekonania każde nasze działanie skazane jest na niepowodzenie.

Warto też wiedzieć, że możemy robić wszystko to, na co mamy realny wpływ. Ludzie często skupiają się na tym, na co nie mogą wpływać. Próbują zmienić charakter partnera, zachowanie szefa, złoszczą się nawet na pogodę! A gdy skupiamy się na tym co od nas nie zależy, to doświadczamy frustracji. A chodzi o to, by poczuć moc, siłę, sprawczość. A ona jest tam, gdzie jest nasz wpływ, nasza odpowiedzialność. Bo człowiek może wszystko, ale w ramach swojej odpowiedzialności.

A wiara czyni cuda?

Tak. Opowiem Ci moją prywatną historię, którą miałam okazję obserwować, doświadczać. 6 lat temu poznałam mojego partnera i on miał pewne biznesowe marzenie. Chciał wejść do sklepu i zobaczyć na półce swoje rzemieślnicze piwa “AleBrowar”. Chciał, aby można je było tam kupić. 3 lata temu spełnił to marzenie, bo zupełnie zmienił swoje myślenie, a także przekonania. Dał sobie prawo do tego, by niezależnie od swoich doświadczeń, kompleksów i ograniczających myśli spróbować i dać z siebie wszystko. Pod koniec stycznia 2015  „AleBrowar” znalazł się w setce  najlepszych browarów na świecie.

To był cel czy marzenia?

Najpierw były marzenia. Potem bardzo trudna i odważna decyzja. A na końcu cel. Mówi się, że cel to marzenie z datą realizacji, ale ja myślę, że cel pojawia się wtedy, gdy bierzesz na siebie odpowiedzialność za własne życie i postanawiasz po prostu go realizować. Nie oglądasz się na innych, nie słuchasz tego co mówią. Działasz zgodnie z własnymi wartościami.

W jaki sposób zmienić przekonania na temat biznesu, ale i życia – po prostu?

Przekonania, które nas nie wspierają są jak za małe ubranie. Kiedyś było dobre i świetnie nam służyło, ale ludzie się przecież zmieniają. Jednakże za tą zmianą nie zawsze idzie zmiana sposobu myślenia. To jest tak, jakbyśmy chodzili w starych spodniach, choć ważymy 10 kg więcej. Nie dopinamy się i wygodnie już nam w nich nie będzie.

Jak mówimy o zmianie przekonań, to pierwszą najważniejszą rzeczą jest namierzyć przekonanie, które skutecznie sabotuje nasze cele. To co powstrzymuje człowieka przed osiągnięciem tego, czego chce. Siła przekonań bierze się z tego, że nie są uświadomione.

Podaj proszę przykład.

Są to proste powiązania, np. źle poprowadziłam prezentacje, to nie nadaje się do danej pracy. Albo kobieta w dzisiejszych czasach musi być niezależna, a bycie „kurą domową” jest życiową porażką. Dopóki nie zdajesz sobie sprawy z tego w co wierzysz i jak myślisz, jakie masz schematy w ramach, których się poruszasz, to przekonań nie da się zmienić.

Trzeba się też chyba zastanowić skąd do nas takie przekonanie przybyło.

Robi się to po to, aby człowiek mógł zobaczyć, że nie zawsze myślał w dany sposób. By zobaczył, że myślenie się zmienia. Jest to zachęta do tego, aby się przyjrzeć temu, które myśli mnie na daną chwilę wspierają, a które nie.

Kolejna rzecz to osłabienie przekonania, które nas ogranicza. Czyli poszukanie takich przykładów, które poddadzą w wątpliwość jego prawdziwość. I wtedy przekonanie traci moc. Ostatnim etapem jest zastąpienie starego przekonania nowym. Zadaj sobie pytanie: w co chcę wierzyć? Jakie myśli będą mnie wspierały w drodze do mojego celu? Czego na dziś potrzebuje?

Czy o tym będziesz mówić na Festiwalu “Szczęście na głowie”?

Przede wszystkim będę mówić o tym, w jaki sposób zwiększać szczęście w swoim życiu, jak je celebrować, świętować. Jak uhonorować każda chwilę, jak doszukiwać tych momentów, które chce się zapamiętać. Będę mówić o uczuciu wdzięczności za to, co się mamy. Bo to jest droga do szczęścia. Zapraszam!

Karolina, dziękuję za rozmowę. 

Karolina Wicenciak. Coach szczęścia, trener, absolwentka psychologii na UW i psychologii pozytywnej na SWPS, Praktyk i Mistrz NLP. W swojej pracy łączy wiedzę psychologiczną, wieloletnie doświadczenie w biznesie z podejściem coachingowym. Klientom pomaga rozwijać zdolności, zasoby, odkrywać ich potencjał i osiągać wyznaczone cele. Jej celem jest prowadzenie ludzi do zmian. Wierzy, że każdy człowiek może wieść szczęśliwe i satysfakcjonujące życie.

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.