mec. Dorota Bryndal: pozew nie powinien być rewanżem za całe zło

przez  |  Brak komentarzy
Poprzednia1 z 4Następna
Użyj klawiszy ← → (strzałek) aby nawigować

Jedni kradną dobre pomysły, a inni dobra materialne. Kością niezgody są też umowy śmieciowe i wypowiedzenia. Poczytaj o spornych sytuacjach, jakie występują na linii pracownik-pracodawca.

Opowiada o nich mec. Dorota Bryndal, wspólnik Kancelarii Gessel, radca prawny. Posiada wieloletnie doświadczenie doradcze w zakresie efektywnych form zatrudniania i zarządzania personelem oraz racjonalizacji polityki kadrowej. Współpracowała z firmami krajowymi i międzynarodowymi, agencjami pracy tymczasowej, doradztwa personalnego, a także podmiotami świadczącymi tzw. usługi outsourcingu.

Ma także bogate doświadczenie w zakresie współpracy z kadrą menedżerską wyższego stopnia oraz członkami zarządów spółek prawa handlowego w zakresie negocjowania warunków zatrudnienia i wsparcia w procesie związanym ze zmianą pracodawcy, w tym w sporach sądowych z tego zakresu.

Joanna Rubin/ Pani mecenas, w jakich najczęściej sytuacjach pracownicy podają swoich pracodawców do sądu?

mec. Dorota Bryndal: Największa liczba spraw spornych, które znajdują swój finał w sądzie pracy dotyczy zdarzeń związanych z okolicznościami ustania stosunku pracy. Należy pamiętać, że zwolnieni pracownicy, niepogodzeni z decyzją pracodawcy, muszą w miarę szybko podjąć decyzję, czy odwołać się do sądu pracy. Mają na to siedem dni w przypadku rozwiązania stosunku pracy za wypowiedzeniem lub czternaście dni, gdy doszło do rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym, z winy pracownika.

Czas nie jest więc w tych sytuacjach sprzymierzeńcem, tym bardziej, że emocje związane z rozstaniem pozostają silne. Może to mieć wpływ na ogląd stanu sprawy, w tym ocenę przyszłej sytuacji procesowej. Z reguły także jest tak, że pracownicy którzy zdecydowali się skorzystać z uprawnień przysługujących im przy wadliwym wypowiedzeniu umowy lub rozwiązaniu umowy bez wypowiedzenia, w pozwie formułują dodatkowe roszczenia np. dotyczące rozliczenia „zaległych” godzin nadliczbowych czy też rozliczenia innych świadczeń, które mimo istniejącego zobowiązania pracodawcy (w umowie o pracę czy też na przykład regulaminie wynagradzania) nie były im oferowane w trakcie trwania stosunku pracy.

To wynik emocji?

Jeżeli emocje są rzeczywiście silne, pracownicy próbują wzmocnić swoje roszczenia, wskazując na dyskryminację w stosunkach pracowniczych czy też inne naganne zachowania pracodawcy. Należy jednak pamiętać, że sąd zbada tę okoliczność, więc podanie ich powinno mieć miejsce jedynie w uzasadnionych sytuacjach. Pozew nie powinien być rewanżem „za całe zło”, lecz wystąpieniem z konkretnymi żądaniami, popartymi konkretnymi faktami.

Kiedy pracodawca idzie do sądu?

Przyznam uczciwie, że z mojej praktyki zawodowej wynika, że w sprawach pracowniczych pracodawcy dość powściągliwie podchodzą do kwestii poszukiwania ochrony na drodze sądowej. Aby pracodawca zdecydował się na taki krok, w danej sprawie musi dojść do rzeczywistego zagrożenia lub naruszenia interesów gospodarczych firmy.

Co to oznacza?

Może to mieć miejsce w przypadku ujawnienia informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa firmy, nieuprawnionego wykorzystania tych informacji, naruszenia zakazu konkurencji w trakcie trwania stosunku pracy lub po jego ustaniu czy też w końcu nieuprawnionego rozporządzenia prawami własności intelektualnej, stanowiącymi własność pracodawcy.

W wielu przypadkach pracownicy lub byli pracownicy traktują projekty czy inne materiały przygotowane dla firmy, jako „swój kapitał” na rozpoczęcie własnej działalności, czy też zapominają o ograniczeniach ustanowionych przepisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, nakazujących im zachowanie w poufności informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa byłego pracodawcy przez okres trzech lat od ustania stosunku pracy.

Jaki jest poziom trudności takich spraw?

Poprzednia1 z 4Następna
Użyj klawiszy ← → (strzałek) aby nawigować

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.