Violetta Nowacka: poczucie wartości stało się też potrzebą ekonomiczną

przez  |  Brak komentarzy

– Taka osoba nie ma potrzeby osądzania innych osób za ich poglądy, zachowanie czy wygląd. Nie lubi też plotkować. Jest samodzielna w zaspokajaniu swoich potrzeb. Nie rości od innych, by dbali o jej potrzeby emocjonalne, umysłowe, fizyczne czy duchowe, więc jej relacje oparte są na partnerstwie, a nie na toksycznych zależnościach – tak o osobach pewnych siebie mówi Violetta Nowacka, psycholog i założycielka Sefl-Przyjazne Terapie i dodaje, że wszyscy rodzimy się z nienagannym poczuciem własnej wartości.

Dowodem na to są dzieci do 2-3 roku życia. Są zakochane w swoim ciele – chwalą się nim, dotykają siebie z radością, podziwiają w lusterkach. Bez ogródek żądają od innych dla siebie wszystkiego, co najlepsze. Zawsze wiedzą, czego chcą i są zadowolone ze wszystkiego, co zrobią. Do czasu… gdy zaczynają analizować reakcje najbliższych osób na ich zachowanie.

Joanna Rubin: Co właściwie oznacza to, że ktoś jest pewny siebie?

Violetta Nowacka: Esencją wysokiej samooceny jest wiara we własną skuteczność, którą symbolizuje zaufanie do własnego umysłu np. wiedzy, poglądów, decyzji oraz szacunek do siebie samego, który przejawia się przez ochronę swoich wartości i praw czy przekonanie, że zasługujemy na szczęście.

Często mylimy pewność siebie z zadufaniem, zarozumialstwem. Jak tak naprawdę prezentuje się osoba, która jest pewna siebie – w zdrowym rozumieniu tego słowa?

Taka osoba wykorzystuje zdolność myślenia i zdaje sobie sprawę z własnych działań. Jest świadoma swoich zasobów i słabych stron. I ta wiedza sprawia, że potrafi podejmować decyzje, skutecznie działać, wyciągać wnioski z błędów i próbować ponownie. Jest wytrwała w pokonywaniu trudności. Wymaga, by inni odnosili się do niej z szacunkiem. Jest świadoma swoich praw i sprzeciwia się agresji czy manipulacji, bo wie, że ma prawo do szczęścia. Odmawia, gdy pomaganie naraża ją na przykre konsekwencje. Wyraża śmiało swoje poglądy. Szanuje jednak prawa innych.

Jest też samodzielna w zaspokajaniu swoich potrzeb. Nie rości od innych, by dbali o jej potrzeby emocjonalne, umysłowe, fizyczne czy duchowe, więc jej relacje oparte są na partnerstwie, a nie na toksycznych zależnościach. Wysoka samoocena poszukuje wyzwań w postaci wartościowych celów, a nie bezczynności. A realizacja tych celów jeszcze wzmacnia poczucie wartości.

Takie osoby potrafią mówić o sobie dobrze, doceniać własne działania i przyjmować dobre słowa z wdzięcznością, ponieważ zdają sobie sprawę z własnych mocnych stron. Uznają się za osoby godne tego, że ich czyny zostaną nagrodzone.

Czym jeszcze charakteryzują się osoby pewne siebie?

Z łatwością i radością chwalą też innych. Im wyższa samoocena, tym bardziej otwarcie, uczciwie i adekwatnie komunikujemy się, tym więcej mamy dla innych szacunku, życzliwości i uczciwości. Taka osoba nie ma potrzeby osądzania innych osób za ich poglądy, zachowanie czy wygląd. Nie lubi też plotkować. Gdy popełnia błąd – przyznaje się do niego i przeprasza. Jest otwarta na krytykę, którą zawsze rozważy.

Jaką postawę mają „pewniacy”?

Są spontaniczni w ruchach, gestach. Chodzą sprężystym krokiem, patrzą w oczy, gdy mówią. Dbają o swoje ciało w takich aspektach jak zdrowie, kondycja, uroda, potrzeby fizjologiczne. Są spójni w tym, w co wierzą, co mówią i co robią. Postępowanie i wybieranie celów zgodnych z własnymi wartościami cechuje człowieka o wysokim poczuciu własnej wartości. Nathaniel Branden we wspaniałej książce „6 filarów poczucia własnej wartości” wyróżnia: praktykę świadomego życia, czyli poszukiwanie faktów i odróżnianie ich od interpretacji, uczenie się i refleksja, praktykę samoakceptacji: akceptowanie siebie z zasobami i wadami, praktykę odpowiedzialności za siebie. To samodzielność w zaspokajaniu własnych potrzeb. Praktykę asertywności, czyli stawiania innym granic, praktykę celowego życia: działanie skoncentrowane na sukces, praktykę prawości tzn. życia zgodnego z wartościami.

Co więc sprawia, że jedni są pewni siebie a drudzy niekoniecznie? 

Wszyscy rodzimy się z nienagannym poczuciem własnej wartości. Dowodem na to są dzieci do 2-3 roku życia. Są zakochane w swoim ciele – chwalą się nim, dotykają siebie z radością, podziwiają w lusterkach. Bez ogródek żądają od innych dla siebie wszystkiego, co najlepsze. Zawsze wiedzą, czego chcą i są zadowolone ze wszystkiego, co zrobią. Do czasu… gdy zaczynają analizować reakcje najbliższych osób na ich zachowanie. Każde dziecko ma główne potrzeby rozwojowe, których zaspokojenie wspiera jego poczucie wartości.

Jakie to potrzeby?

Bezpieczeństwa psychicznego, czyli wolność od lęku, bezpieczeństwa fizycznego (zaspokojenia podstawowych potrzeb ciała) i potrzeba czucia się ważnym i wartościowym. Poczucie wartości dziecka cierpi więc, gdy rodzic jest fizycznie nieobecny, bo za dużo pracuje lub po prostu odszedł i nie okazuje zainteresowania, uwagi. Jest bardziej krytyczny niż wspierający.

Destrukcyjna jest zwłaszcza krytyka niekonstruktywna – ośmieszenia, epitety, ogólniki, aluzje. Gdy rodzic porównuje na niekorzyść do innych dzieci. Dziecko widzi zawód w oczach rodziców, gdy nie spełnia ich(!) oczekiwań. Na skutek krytyki dziecko zaczyna zapominać, że jest odpowiednim człowiekiem i przyszło na świat po to, by realizować się na swój sposób.

Co jeszcze może wpływać równie niekorzystnie jak krytyka?

Niekorzystnie wpływa też brak poszanowania psychicznych granic dziecka: jego poglądów, uczuć, czasu, przestrzeni, rzeczy. Gdy rodzic nie szanuj fizycznych granic dziecka (bije lub wykorzystuje seksualnie), nie przytula, nie dotyka, nie całuje. Gdy jest nieobliczalny emocjonalnie (choruje psychicznie, jest uzależniony), gdy jest niekonsekwentny lub nie dotrzymuje zdania.

Jaki model wychowania może zaburzać pewność siebie u dziecka?

To model, w którym rodzice zbyt liberalnie wychowują dziecko bez wyraźnych reguł i zasad. To sytuacje, w których nikt od nikogo niczego nie wymaga. Są nadopiekuńczy i wyręczają dzieci we wszystkim. Oczywiście wpływ mają różnego rodzaju traumy niezawinione przez rodziców np. zagubienie się, zagrożenia życia (wypadki), długie pobyty w szpitalu, przeżycie innego silnego lęku w dzieciństwie.

Przejdźmy teraz do  świata dorosłych. Czy tu pewność siebie jest na wagę złota? 

Dziś potrzeba psychiczna zwana wysokim poczuciem wartości stała się też potrzebą ekonomiczną. Cechą niezbędną do adaptacji do coraz bardziej złożonego, pełnego wyzwań i konkurencji świata. Konieczna jest w zawodach, w których istotą jest ciągła zmiana, podnoszenie kwalifikacji, innowacyjność, samoorganizacja, osobista odpowiedzialność, wyznaczanie kierunku sobie i innym ludziom, komunikacja z zespołem i klientem, podejmowanie decyzji.

Osoby pewne siebie mają większą szansę na sukces zawodowy?

To sprawa absolutnie oczywista. Sukces zawodowy nie różni się od innych sfer życia, w których przejawia się wysoka samoocena, takich jak udane związki miłosne i przyjacielskie, otoczenie fizyczne, zdrowie, pieniądze. Tak więc wysoka samoocena koreluje z ogólnie pojętym poczuciem satysfakcji i szczęścia we wszystkich dziedzinach życia.

Ale czasami jest też tak, że ludzie wybierają drogę na skróty i zakładają maski pewnego siebie człowieka. Jednak tak naprawdę nie mogą poradzić sobie z akceptacją własnych słabości.  Co może ich spotkać na końcu takiej drogi?

Kto udaje, po jakimś czasie pada znużony tą ciągłą wewnętrzną walką, ponieważ kosztuje to mnóstwo wewnętrznej energii. Skutkiem takich masek są kryzysy wieku średniego, depresje, nerwice, przewlekłe choroby, zaburzenia snu, potencji… Bywa, że tacy ludzi biorą na siebie zbyt dużo, próbując udowodnić swoją wartość; to pracoholicy lub perfekcjoniści, tak przemęczeni, że żeby przetrwać z dobrą miną do złej gry, sięgają po uzależniające środki pobudzające, np. narkotyki, leki.

Jaki sposób myślenia i jakie działania będą wspierać nas w zwiększaniu pewności siebie?

Podzielam holistyczną teorię człowieka, która głosi, że człowiek to system czterech naczyń połączonych: duszy, umysłu, emocji i ciała. Zaniedbywanie jednego z nich wprowadza chaos do pozostałych. Poczucie wartości wspiera równowaga czterech elementów.

Można to wytłumaczyć, porównując nasz system do taksówki konnej, składającej się z czterech części: wozu, woźnicy, konia i pasażera. I teraz pasażer to dusza: on mówi, dokąd w ogóle zmierza taksówka, jaki cel się dla niego liczy? Nadaje sens całej podróży. Woźnica to umysł – to on wybiera sposoby, jak i którędy dotrzeć do celu. Na skróty, bezdrożami, głównymi drogami? Koń – to emocje. Woźnica ma konia pod kontrolą – może mu popuścić lejców lub ograniczyć swobodę, żeby sterować prędkością i dynamiką posuwania się naprzód, ale jeśli koń nie będzie miał energii, to taksówka stanie i nigdzie nie pojedzie. A wóz – cóż, to nasze ciało. Jeśli odpadnie choćby jedno koło, to długo wszyscy nie pojadą naprzód, a jeśli jest w dobrym stanie technicznym – taksówka ma szansę dotrzeć do celu.

Co kryje się jeszcze pod tą teorią?

Dusza to w różnych doktrynach: energia, pierwiastek boski, w rozumieniu laickim – system wartości, którego jesteśmy świadomi i na podstawie którego stawiamy sobie życiowe cele i do nich dążymy. Pomagają w tym pytania: kim jestem, co się dla mnie w życiu liczy? Jak żyć, żeby te wartości realizować w doświadczeniu? Jeśli nie żyjesz w zgodzie z własnymi wartościami, do pozostałych części zakrada się zamęt. Postępowanie i wybieranie celów zgodnych z własnymi wartościami cechuje ludzi o wysokim poczuciu własnej wartości.

Umysł to sposób, w jaki interpretujesz otaczający cię świat, jakie nosisz w sobie przekonania o sobie i o tym, co cię otacza. Zrób porządek w swoim umyśle i wybierz nowy sposób myślenia. Pomocne literatura do „zarządzania umysłem” np. „Potęga podświadomości” Josepha Murphy, „Sekret”– Rhonda Byrne, „Wymień umysł na lepszy model” – Dispenza Joe i L.Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”.

A  co emocjami?

Emocje to procesy biochemiczne mające swoje źródło w pniu mózgu i układzie limbicznym. Nadają znaczenie temu, co rejestrują nasze zmysły, a także o tym, co myślimy o sobie i innych, ostrzegają przed niebezpieczeństwem i naruszeniem osobistych granic, dodają energii lub jej pozbawiają. Źródłem emocji mogą być np. bodźce odbierane przez zmysły; ciepło słońca, zapach kwiatów, powiew wiatru, dźwięk muzyki, dotknięcie czegoś, albo przedmioty lub obiekty. Lub też potrzeby, kontakt z samym sobą, słowa, myśli.

Zdrowa obsługa własnych procesów emocjonalnych jest bardzo prosta: skoro to tak naturalna i zdrowa część nas samych, to warto akceptować i odczuwać wszystkie napływające emocje (te trudne i te przyjemne). Jeśli spowodował je ktoś konkretny, trzeba go o nich poinformować, jeśli zależy ci na swoim zdrowiu, na zmianie jego zachowania i na przyszłych dobrych kontaktach. Do tego służy prosty model komunikacyjny.

Jaki to model?

Ja+ emocja, którą czuję +opis zachowania lub sytuacji, które ją wywołało, np. „jest mi przykro, że nie przyjechałeś do mnie, gdy się źle czułam”.

Jeśli emocja nie jest związana z człowiekiem, lecz z sytuacją, trzeba ją fizycznie odreagować. Do każdej emocji przypisana jest inna reakcja np. niskoenergetyczne emocje np. smutek – nie lubią ruchu, ale odpoczynek i płacz. Z kolei złość czy radość potrzebują dynamicznych ruchów (złość- uderzanie i krzyk, lub sporty, które wykorzystują uderzanie i krzyk), a radość- taniec, seks, śmiech, krzyk, pocałunki).

Jeśli masz blokady na jakimkolwiek etapie zarządzania emocjami: akceptacją, odczuwaniem, asertywnym wyrażaniem, czy adekwatnym odreagowaniem, możesz się spodziewać psikusów, które wynikają z przerzucania tłumionych procesów do podświadomości. Wtedy ich i tak nieuniknione odreagowanie przebiega poza naszą kontrolą i niezgodnie z interesami, np. w postaci nałogów, chorób fizycznych, depresji, nerwic, problemów z seksualnością, przesadzonych reakcji emocjonalnych itd.

Jak dbać o emocje?

Na przykład dbać o swoje dobre samopoczucie. Jeśli w twoim otoczeniu ktoś ciągle narzeka lub krytykuje, zaraża cię pesymizmem i odbiera radość z siebie. Nie wtóruj innym w narzekaniu. Raczej powiedz: „porozmawiajmy o czymś optymistycznym. Co ostatnio cię ucieszyło? Co zrobiłaś sama dla siebie?” Jeżeli nie uda ci się zniechęcić ich do narzekania, zmień lub ogranicz ich towarzystwo.

OK. W koncepcji holistycznej zostało nam jeszcze ciało. 

Ciało to… wykonawca pozostałych części systemu. Czyli opakowanie, bez którego cały wspaniały wewnętrzny świat człowieka nie zaistnieje. Bądź świadoma jego praw i zastanów się, jak się z nim obchodzisz. Ile masz czasu na przyjemności, a ile na obowiązki? Ile śpisz? Czy rozpoznajesz i jak leczysz dolegliwości? Jak dbasz o aktywność, sprawność i dotlenianie ciała? Co jesz i pijesz? Czym i jak oddychasz?

Troszcz się o swoje ciało; masz je tylko jedno, więc jeśli chcesz kochać siebie, pokochaj swoje ciało. Lecz się, gdy jesteś chora, zdrowo odżywiaj, uprawiaj sport albo regularnie się relaksuj. Odpoczywaj, gdy jesteś zmęczona. Nie oszczędzaj na kosmetykach czy ubraniach. Twoje ciało jest warte uwagi i opieki. Nie czekaj, aż ktoś zadba o ciebie lub ci na to pozwoli.

Reasumując, jakie nasze działania będą wspierać  poczucie wartości, pewność siebie?

To, co wspiera i rozwija poczucie wartości to: koncentracja, myślenie, uświadamianie sobie czegoś, wyrazistość, szacunek do rzeczywistości, dla faktów. Szacunek dla prawdy, lojalność względem własnych wartości, uczciwość wobec siebie, dialog ze sobą, otwartość na nową wiedzę. Wola dostrzegania własnych błędów, staranie się o spójność, rozsądek i szacunek dla logiki i argumentów.

I odwrotnie – co zabija pewność siebie?

Jeśli myślisz pesymistycznie, masz o sobie niskie mniemanie, trzymasz się sztywnych, niezdrowych przekonań, które zaszczepili ci bliscy ludzie w dzieciństwie. To te myśli „produkują” niezliczone ilości trudnych emocji, takich jak strach, smutek, złość, zazdrość. Dlatego wciąż przyciągasz do siebie jak magnes niekorzystne sytuacje i choruje twoje ciało.

Podobnie jest z rozpamiętywaniem przeszłości – błędów, win, przykrych wspomnień, czy martwieniem się na zapas, choć nie ma żadnych realnych przesłanek zagrożenia. Wmawianie sobie, że mi nie wyjdzie, zanim podejmę działanie i stawię czoła rzeczywistości. Demonizowanie przeszkód, używanie emocjonalnego języka np. straszne, masakra, okropne, tragedia. Brak koncentracji, unikanie refleksji, unikanie uświadamiania sobie czegoś, niejasność i nieklarowność, odrzucanie faktów i prawdy, unikanie dialogu ze sobą, zamknięty umysł, unikanie dostrzegania błędów i ich powtarzanie, lekceważenie sprzeczności.

dziękuję Pani Violetto za rozmowę.

Violetta Nowacka: właścicielka Self-Przyjazne Terapie. Od ponad piętnastu lat prowadzi szeroką działalność psychologiczną jako psycholog-praktyk: terapię indywidualną, terapię par, psychologiczne szkolenia dla biznesu, coaching. Publikuje teksty i komentarze z dziedziny psychologii i seksuologii w ogólnopolskich czasopismach. Prowadzi psychoterapię w oparciu o wiedzę z zakresu różnych szkół/nurtów psychologicznych tj. nurt poznawczo-behawioralny techniki NLP Terapia „WEWNĘTRZNEGO DZIECKA” elementy life-coachingu. Jej celem jest szybka i trafna diagnoza problemu. Tak kieruje dialogiem, aby klient odnalazł właściwą dla siebie receptę na problem. W dobrej terapii nie chodzi o udzielanie rad, ale raczej o dawanie takiego wsparcia, aby klienci odnajdywali energię i talent do uzdrowienia samego siebie. W każdym człowieku drzemie energia do bycia szczęśliwym.

Bloguję, wywiaduję i dzielę się tym, co usłyszę od strategów i psychologów biznesu. Jestem autorką książki „Twarze polskiego biznesu. Rozmowy na kawie”, w której zamieściłam 10 humanistycznych wywiadów z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Fascynują mnie świadomi i mądrzy liderzy, relacje uczeń-mistrz i procesy zmian. Podpisuję się pod słowami Brene Brown: „Wrażliwość nie jest oznaką słabości. To matka kreatywności, innowacji i zmian”.