Maria Anna Furman: sukces to spełnienie palącego pragnienia

przez  |  Brak komentarzy

Przyszło nam żyć w kraju mało przyjaznym dla jego obywateli, ale odnosząc się do “Praw Sukcesu” powinniśmy się uwolnić od obarczania innych za nasze niepowodzenia. Hill mówi, że: „co umysł ludzki potrafi wymyślić, potrafi też tego dokonać”, dlatego jestem przekonana, że jeśli chcę coś osiągnąć, potrafię tego dokonać w miejscu, w którym żyję – kwituje Maria Anna Furman, twórczyni opracowania Prawa sukcesu Napoleona Hilla w pigułce, członek zarządu w Fundacji Wzajemnej Pomocy „Arka” oraz założycielka kabaretu My Już Som.

W naszej rozmowie opowiada o “Prawach sukcesu”, ale i dzieli się powodami, przez które kilka jej biznesów upadło.

Joanna Rubin/ Co najbardziej inspiruje Ciebie w Napoleonie Hillu? 

Maria Anna Furman: Dla mnie Napoleon Hill był niesamowicie ciekawą postacią. Pochodził z biednej rodziny, marzył o bogactwie, ale o takim, z którego inni też mogliby korzystać. To mnie w nim najbardziej inspiruje. Są takie punkty styczne, które przybliżyły mnie do jego postaci, bo sama lubię pomagać. Czerpię ogromną satysfakcję mogąc coś zrobić dla drugiego człowieka.

W “Prawach” Hilla podoba mi się to, że kładzie się ogromny nacisk na moralność. Również nie toleruję praktyki „po trupach do celu”. On zresztą jasno określa, że osiągnięcie trwałego sukcesu musi być zgodne z definicją zawartą w XVI “Prawie Sukcesu”, która mówi, że osiągnięcie głównego celu jest możliwe tylko i wyłącznie bez pogwałcenia praw innych ludzi, bez tarć i zazdrości. Bezwzględnie największym problemem w naszym życiu jest nauczenie się harmonijnej negocjacji z innymi.  Też cały czas szkolę się w tym zakresie.

Skąd pomysł na “pigułkę”?

„Prawa Sukcesu w Pigułce” to książka, która w ogóle nie była zaplanowana. Bardzo potrzebowałam wydostać się z biznesowego potrzasku i zapragnęłam przestudiować “XVI Praw Sukcesu”. Zrobiłam mnóstwo notatek, które przedstawiłam na jednym ze szkoleń biznesowych. Zrobiły na ludziach ogromne wrażenie. Wszyscy, którzy tam byli oświadczyli, że chcą je mieć w formie książki, a ja obiecałam, że się postaram spełnić ich prośbę. I zrobiłam to!

Dla kogo jest Twoja książka?

Do ludzi którzy potrzebują mentalnego wsparcia. Jeśli ktoś nie potrafi otworzyć się przed drugim człowiekiem, to na pewno otworzy się przed tą książką. Kieruję ją również do ludzi młodych. Uważam, że im wcześniej będą korzystać i czerpać z różnych źródeł wiedzy – tym lepiej dla nich. Wiesz przecież, że w szkołach bardzo ubogo traktuje się edukację na temat odnoszenia sukcesu. A on ma przecież wiele twarzy.

Sukces najczęściej postrzegany jest przez pryzmat grubego portfela. Jednak mało kto zwraca uwagę na sukces, który nie ma nic wspólnego z finansami. Każdy może mieć inną hierarchię wartości, inne potrzeby, pragnienia, marzenia i oczekiwania…

Wspominałaś o mocnych i trudnych doświadczeniach zawodowych. Co się wydarzyło?

Źle kierowałam swoim biznesem. Jednym, później drugim… W obu przypadkach zgubił mnie ten sam impuls nierozsądnych decyzji i oddalałam się bezpowrotnie od realizacji tego, co zaplanowałam. W pierwszym przypadku pozwoliłam na przejęcie sterów przez wówczas bliską mi osobę, co później zostało wykorzystane przeciwko mnie. A w drugim, to brak kontroli nad sobą i biznesem doprowadziło do upadku.

Wyciągnęłam wnioski ze swoich doświadczeń. Teraz już wiem, że nawet w dobrze prosperującym biznesie trzeba zachować dystans i pokorę. Należy cały czas czuwać, rozwijać i inwestować, aby nasz biznes kwitł. Nie można osiąść na laurach, bawić się.

Jakich błędów starasz się teraz nie popełniać?

Na pewno nie pozwalam sobie na traktowanie biznesu jako formy zabawy. Przede wszystkim szanuję każdego, kto wejdzie ze mną w kontakt – nie tylko biznesowy. Jestem pozytywnie nastawiona do świata i do ludzi.

Co robisz, aby osiągać biznesowe cele?

Na pewno są to kroki pozbawione chaosu, dużo wolniejsze, bo wszystko ma swój czas.  Są momenty, w których słyszę od ludzi, że tylko tracę czas, ale uważam, że jeśli mamy pełne przekonanie do tego, co chcemy zrobić, dokąd dojść, to musimy się tam bezwzględnie udać. To wiara otwiera nam drzwi i stwarza kolejne szanse.

Czym jest dla Ciebie sukces?

Dla mnie sukces to nie tylko pieniądze. To coś, czego sami dokonaliśmy dążąc do niego. Sukces to spełnienie palącego pragnienia. Odnosi go, np. każda matka, która zawsze chciała nią być… Możemy w nieskończoność wymieniać tego rodzaju sukcesy, jednak w pośpiechu życia, wiele osób nie potrafi tego docenić, okazać wdzięczności, ponieważ go nie zauważa.

Jaka drogą do niego idziesz?

Uczę się samokontroli i koncentracji, a to na pewno jest potrzebne na drodze do sukcesu. Niemniej jednak wszyscy musimy pamiętać, aby dążąc do osiągnięcia sukcesu nie doprowadzić do pogwałcenia praw innych ludzi. Jeżeli nie będziemy o tym pamiętać, sukces okaże się krótkotrwały, albo będzie naszą udręką.

XIV prawo sukcesu Hilla to porażka. Jakie działania pomogą przekuwać ją w sukces?

Jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy nauczyć się też słuchać. Przyznaję, że byłam bardzo niepokorna i nie chciałam słuchać ani rad, ani oczekiwań jakie ludzie mieli wobec mojej osoby. Brawura w podejmowaniu decyzji była dla mnie strzałem w kolano.

Na pewno bardzo ważna jest zmiana sposobu myślenia. Jeśli coś idzie źle, to nie możemy dalej funkcjonować z tymi samymi przekonaniami. Nie powinniśmy iść dalej tym samym tokiem myślenia. Trzeba sobie zrobić całkowity restart i wrócić do momentu, kiedy wszystko szło dobrze. A jeśli to będzie zbyt trudne, nauczmy się nowego sposobu myślenia.

Kierując się “Prawami” Hilla nie mogę pominąć kwestii moralnej. Nie możemy myśleć tylko o tym, aby ktoś nas nie oszukał… Ale pilnujmy też siebie i bądźmy uczciwi. Warto dbać o naszą miłą osobowość, czuć i okazywać wdzięczność za wszystko, czego doświadczamy. Naprawdę jest tyle rzeczy, za które możemy dziękować, a wiara w siebie, we własne możliwości i przekonania na pewno rozliczy się z nami uczciwie.

Jakie są największe wyzwania w biznesie?

Największym problemem w biznesie są nasze ograniczenia, brak kreatywności, kierowanie się schematami. Przyszło nam żyć w kraju mało przyjaznym dla jego obywateli, ale znowu odnosząc się do “Praw Sukcesu” muszę podkreślić, że powinniśmy się uwolnić od obarczania innych za nasze niepowodzenia. Hill mówi, że: „Co umysł ludzki potrafi wymyślić, potrafi też tego dokonać” dlatego jestem przekonana, że jeśli chcę coś osiągnąć, potrafię tego dokonać w miejscu, w którym żyję.

Mówisz, że lubisz pomagać, jesteś vice-prezesem fundacji Wzajemnej Pomocy “Arka”. W jakich obszarach i kogo wspieracie? 

Działamy w obszarze pomocy społecznej. Głównym naszym celem jest dawanie schronienia, tym którzy wybrali „mylne drogi” m.in. dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Dla realizacji tego celu, został wyremontowany ośrodek „Dom wspólnoty osób, rodzin i samotnych matek z dziećmi” w Bogatyni.  W ośrodku jest miejsce dla 70 osób, samotnych matek z dziećmi, pozbawionych dachu nad głową, w tym osoby niepełnosprawne.

Od 2010 roku wspólnie z Bankiem Żywności realizujemy program PEAD – pomoc żywnościową dla najuboższej części UE. Dzięki takim metodom pracy zostaliśmy zaproszeni przez władze samorządu Zielonej Góry do tworzenia podobnego ośrodka w Zielonej Górze. Będzie mogło tam zamieszkać 30 osób, w tym samotnych matek z dziećmi oraz osoby niepełnosprawne.

Jakie działania macie jeszcze w planach?

Fundacja otrzymała na własność w Krzywej koło Nowogrodu Bobrzańskiego gospodarstwo 7 ha, w którym powstaje następny ośrodek, a dzięki zaangażowaniu profesora Zbigniewa Bać  z Uniwersytetu Zielonogórskiego, Burmistrza Nowogrodu Bobrzańskiego oraz Dobroczyńców i naszych podopiecznych zaczynamy kolejną inwestycję.  Podobny ośrodek chcemy tworzyć w Nielestnie. Być może włączą się również władze Krakowa, tak aby wszystkie ośrodki tworzyły kompleks szeroko pojętej aktywnej pomocy. Nie tylko dla samotnych matek z dziećmi, ale także dla osób samotnych, rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym, przemocą oraz samotnych ojców.

W jaki sposób niesienie pomocy innym wpływa na Twój rozwój osobisty?

Często jest tak, że narzekamy na brak pieniędzy. Mówimy sobie, że jak będziemy je mieć, to wtedy zaczniemy coś robić, pomagać, wspierać. A kiedy przychodzą pieniądze, to wydajemy je nie zawsze z najlepszym pożytkiem. Ja już nie czekam! Niesienie pomocy innym popycha mnie jeszcze bardziej do działania. Mając świadomość, że odrobina mojej dobrej woli, może odmienić komuś całe życie – jest dla mnie czymś naprawdę wielkim. 

Co można zrobić, żeby ten kapitał lepiej rozpoznawać, rozwijać i wykorzystywać? Dobrym przykładem byłby tutaj Woody Allen. On uważa, że umie tylko opowiadać historyjki i mówi: „Gdybym się za nie nie zabrał, to przy braku innych umiejętności, nie miałbym z czego żyć. Większość ludzi nie odnosi sukcesu nie dlatego, że pisze „złe sztuki” ale, że nie pisze ich wcale. A 80 % życia polega na ciągłym próbowaniu. Trzeba skoczyć do basenu i próbować pływać. Talent wymaga pracy”.

Kapitał ludzki jest wartością szczególną. Zasobem, o który warto dbać i szukać wśród nas różnych talentów, ludzi z pasją, ludzi którzy się czymś interesują, coś potrafią, są wrażliwi na ludzką niedolę. Fundacja Wzajemnej pomocy „Arka” budując ośrodki, nie narzekała na brak pieniędzy. Wykorzystaliśmy ludzi, dobroczyńców, naszych podopiecznych i ich talenty, którzy dzięki pracy jak pszczółki tworzą nowe rodzinne życie. I to jest właśnie prawdziwy rozwój.

Dziękuję za rozmowę!

Dziennikarka współpracująca z wieloma redakcjami. Blogerka (www.nakawie.pl), zawsze zaciekawiona przedsiębiorczością. Autorka książki "Twarze polskiego biznesu. Rozmowy Na Kawie" z wywiadami z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Współorganizatorka popularnonaukowej konferencji TEDxPoznań. Blisko 10 lat była zawodowo związana z instytucjami finansowymi, m.in mBank i GRENKE.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.