Marcin Kurek: słabą stroną polskich przedsiębiorców było do tej pory myślenie jedynie w perspektywie kraju

przez  |  Brak komentarzy

Marcin Kurek, współtwórca Protos Venture Capital (www.protos.vc), przedsiębiorca i inwestor w branży internetowej. Współzałożyciel Grupy Pomocni. Udziałowiec i inwestor w wielu projetach internetowych np. Brainly.com, Docplanner.com, Skubacz.pl, rozmawia z Joanną Rubin o tym, jak wygląda rynek startupów.

Joanna Rubin/ Na jaką potrzebę rynku odpowiada Protos Venture Capital? W jaki sposób te potrzeby zaspakaja?
Marcin Kurek: Protos VC jest klasycznym funduszem Venture Capital inwestującym w projekty IT /E-business na wczesnym etapie rozwoju. Naszym celem jest pomoc finansowa jak i merytoryczna dla młodych ludzi, którzy chcą uruchomić swój start up. Mimo stosunkowo dużego napływu środków kapitałowych z Unii oraz Krajowego Funduszu Kapitałowego w ostatnich latach, polski rynek VC wciąż jest w budowie i naszym zdaniem jest na nim miejsce dla Protos VC. Wyróżnia nas unikalne doświadczenie i kompetencje. Fundusz założyło 6 osób: trzech finansistów oraz trzech przedsiębiorców internetowych. Mamy doświadczenie w zarządzaniu dużymi funduszami private equity oraz w rozwijaniu własnych serwisów internetowych np. Goldenline.pl, Niania.pl, Znanylekarz.pl, czy Remontuj.pl. Dzięki temu możemy wesprzeć spółkę nie tylko finansowo, ale także operacyjnie.
Jakie macie Państwo plany rozwoju i jakie projekty chętnie będziecie wspierać?
Obecnie w naszym portfolio jest 9 startupów. Docelowo chcemy zainwestować w około 15-20 projektów. Skupiamy się głównie na projektach we wczesnej fazie rozwoju, tak zwanych ‘seed’. Ale jesteśmy gotowi też inwestować w fazie ‘startup’, czyli kiedy już jest pierwsza sprzedaż i przychód oraz w fazie ‘growth’, gdy spółka jest dojrzała i potrzebuje środków na wzrost. Inwestujemy w projekty, które mają potencjał międzynarodowy oraz zespół założycieli, który nie boi się ekspansji globalnej.
Jak rynek VC w Polsce różni się od standardów w innych, zachodnich krajach? Na jakiem etapie rozwoju jesteśmy względem świata?
Z naszej wewnętrznej, polskiej perspektywy można odnieść wrażenie, że powstaje dużo nowych projektów, funduszy VC. Rynek jest bardzo innowacyjny i się rozwija. Jest to po części prawda, ponieważ cała branża ebusiness na świecie bardzo szybko rośnie. Jednak porównując nasz rynek do rynków europejskich należy stwierdzić, iż jest on wciąż niedojrzały. Brakuje w Polsce jednego spójnego ecosystemu łączącego startupy, inicjatywy i eventy ebusinessowe oraz rynek VC. Np. w Niemczech takim centrum jest Berlin, w Wielkiej Brytanii Londyn, a w Szwecji Sztokholm. W Polsce rynek jest podzielony na Warszawę, Kraków, Wrocław, Poznań. Przez co nie ma efektu synergii. Branża VC w Polsce jest bardzo młoda i zaczęła dopiero intensywniej się rozwijać w ostatnich latach wraz z pojawieniem się środków unijnych oraz z Krajowego Funduszu Kapitałowego. Dlatego wciąż brak jest funduszom doświadczenia, wiedzy oraz gotowości do współpracy. Myślę, że ta sytuacja będzie się bardzo szybko zmieniać na dobre w najbliższych latach.
Ale też inwestycje VC są narażone na ekstremalnie wysokie ryzyko. Jak wyglądają statystyki?
To prawda, że inwestycje VC są bardzo ryzykowne. Według danych z rynku VC w USA tylko około 10-20% inwestycji osiąga sukces. Jednak zwroty na tych nielicznych projektach są na tyle duże, że powinny przynieść zwrot z inwestycji na całości funduszu. Nasi inwestorzy i partnerzy w Protos VC są tego świadomi. Staramy się jednak pracować z każdą spółką, aby jak najwięcej z nich osiągnęło sukces.
Jakie są mocne, a jakie słabe strony polskich przedsiębiorców?
Najmocniejszą stroną polskich przedsiębiorców internetowych są zdolności IT. Polscy programiści należą do najlepszych na świecie. Mają bardzo mocny background matematyczny. Odwrotnie niż na Zachodzie, zawsze łatwiej było znaleźć w Polsce programistę niż kogoś od business development czy marketingu. To zaczyna się powoli zmieniać, ale wciąż brakuje doświadczonych biznesowo osób zakładających swoje startupy. Migracja talentów z korporacji do startupów jest dużo mniejsza niż w USA czy Niemczech.
Z kolei słabą stroną polskich przedsiębiorców było do tej pory myślenie jedynie w perspektywie kraju. Każdy chciał osiągnąć sukces przede wszystkim w Polsce, a o zagranicy myślał ewentualnie w perspektywie czasu. Polska jest na tyle dużym krajem, że zostanie tutaj liderem wydawało się sporym osiągnięciem. Dlatego do tej pory nie doczekaliśmy się globalnego startupu „made in Poland”. Takiego problemu nie mają Łotysze czy Litwini. Oni od razu muszą myśleć o internacjonalizacji, gdyż ich gospodarki są bardzo małe. Dlatego na przykład powstał taki startup jak Skype. To myślenie zaczyna się na szczęście zmieniać.
Obecnie jest wiele projektów w Polsce, które niedługo mogą stać się globalnym sukcesem.
OK, wspomina Pan o myśleniu w perspektywie kraju. W jaki sposób przedsiębiorcy radzą sobie z przeszkodami mentalnymi, zwiększają swoje kompetencje i źródła finansowania inwestycyjnego, czy obrotowego?
Branża ebusiness jest bardzo dynamicznym i szybko zmieniającym się środowiskiem. Zmiany zasad gry następują wręcz z kwartału na kwartał. Dlatego najważniejsze jest ciągłe uczenie się, doskonalenie kompetencji i rozumienia trendów. Tylko dzięki temu można odpowiednio reagować na zmiany i dostosowywać swoją strategię działania. Bez tego żadne finansowanie nic nie da.
Jakiego typu projekty są aktualnie najbardziej popularne? W jakiej branży polscy przedsiębiorcy widzą potencjał?
Obecnie najpopularniejszym trendem w branży ebusiness jest kategoria Software as a Service. Czyli tworzenie oprogramowania, narzędzi online w chmurze dostępnego dla każdego, w dowolnym miejscu. Tego typu startupy mają określony model biznesowy i stosunkowo łatwo wchodzić z nimi na rynki zagraniczne. Kolejnym trendem jest zdecydowanie mobile.
W ostatnim czasie zgłasza się do nas bardzo dużo projektów będących aplikacjami na smartphony. Tradycyjnie mocnymi kategoriami w branży internetowej to marketplaces i ecommerce, który przeżywa teraz renesans.
Jak osoby zainteresowane uzyskaniem wsparcia finansowego z Protos VC powinni przygotować się do rozmów na temat projektu? Czego od nich na wstępie oczekujecie?
Przede wszystkim oczekujemy kompletnego zespołu założycieli, który jest w stanie poświecić się projektowi w 100% i nie łączy tego z innym zajęciem. Najlepiej jak zespół składa się z 2-3 osób o różnych ,uzupełniających się umiejętnościach. Koniecznością jest też już działający serwis internetowy, bądź aplikacja w swoje bazowej formie. Nie inwestujemy w projekty, które funkcjonują jedynie w Power Poincie. Zespół musi też wiedzieć jacy są jego konkurenci w Polsce oraz na świecie. Dobry benchmarking i możliwość wzorowania się na projektach zagranicznych jest bardzo pomocny.
Oczekujemy też wstępnego planu na marketing i sprzedaż. Czyli świadomości, z jakich kanałów wzrostu będziemy korzystać. Zespół musi tez wiedzieć jaki będzie model biznesowy ich projektu. Czy zarabiać będą na sprzedaży produktów, na abonamencie czy na przykład reklamie.
Sukces zawodowy często jest sumą wyciągniętych wniosków z porażek. Czy ta teza znajduje potwierdzenie w Państwa biznesie? 
Tak, zgadzam się z tą tezą. W swoim życiu zawodowym, również jako inwestor prywatny miałem kilka porażek, które bardzo dużo mnie nauczyły. Jeżeli rozumie się powód, dla którego coś nie wyszło, wtedy wiadomo czego unikać w przyszłości. Na szczęście w Protos VC nie mieliśmy jeszcze żadnej porażki. Natomiast liczymy się z tym, iż część inwestycji nam się nie uda. Na tym polega ten biznes.
serdecznie dziękuję Panie Marcinie za rozmowę.

Dziennikarka współpracująca z wieloma redakcjami. Blogerka (www.nakawie.pl), zawsze zaciekawiona przedsiębiorczością. Autorka książki "Twarze polskiego biznesu. Rozmowy Na Kawie" z wywiadami z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Współorganizatorka popularnonaukowej konferencji TEDxPoznań. Blisko 10 lat była zawodowo związana z instytucjami finansowymi, m.in mBank i GRENKE.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.