Zosia i Dawid Rzepeccy: uczymy ludzi jak budować szczęśliwe, długoterminowe związki

przez  |  Brak komentarzy

Dawid Rzepecki – filozof, Zosia Rzepecka – psycholożka (www.tantralove.eu). Prowadzą zajęcia od 2004 roku (Dawid od 1999) w Polsce i na świecie. Organizują tantryczne wakacje w m.in. Indiach. W Polsce zapraszają na tantryczne weekendy oraz specjalny cykl stażowy dla par. Dawid i Zosia są gośćmi programów telewizyjnych i radiowych oraz autorami licznych artykułów dotyczących rozwoju osobistego, duchowego oraz tantry. Z Joanną Rubin rozmawiają o swoim tantrycznym powołaniu, ale i o wyzwaniach, z którymi się zmierzają w swojej pracy.

Joanna Rubin: Zosia, Dawid,  jaki sposób myślenia wspiera Was w rozwoju zawodowym i osobistym?

Pozytywny, ale realistyczny. Oznacza to, że staramy się widzieć szklankę taką, jaką jest. Czyli w połowie pustą i w połowie pełną. Bliska jest nam jednak maksyma „Bądź przygotowany na najgorsze, licz na najlepsze”Generalnie staramy się wzmacniać to, co nam służy. Jeśli zaś pojawiają się wyzwania, nie czekamy, aż urosną do rangi problemów, tylko staramy się w miarę możliwości od razu stawiać im czoła.

Podobnie jest na warsztatach. Mamy pełną akceptację dla wszystkich uczestników przy jednoczesnym jasnym stawianiu granic. W ogóle, rozwój osobisty widzimy często jako przyjmowanie przeciwieństw. To też jedna z charakterystyk tantry.

W jakich okolicznościach zrodził się pomysł, że zostaniecie trenerami, będziecie prowadzić warsztaty rozwoju osobistego i nauczać tantry?

To chyba jest jednak bardziej powołanie niż pomysł… Kiedy Dawid skończył filozofię, jego pierwszy trener rozwoju osobistego skontaktował go z dyrektorem jednej ze szkół policealnych, w których szukano nauczyciela filozofii. Tam dano mu wolną rękę, co do charakteru zajęć. Ponieważ zajęcia dotyczyły filozofii wschodu, studenci sami chcieli dodatkowych spotkań pozalekcyjnych, czyli warsztatów praktycznych. I tak się zaczęło.

Zosia po skończeniu psychologii w naturalny sposób dołączyła do prowadzenia zajęć. A ponieważ razem byliśmy do siebie bardzo dopasowani, nasze warsztaty rozwinęły się w kierunku tantry, którą się obydwoje fascynowaliśmy.

Kto jest odbiorcą warsztatów?

Wcześniej były to głównie osoby zainteresowane rozwojem osobistym i duchowym. Obecnie widzimy już cały przekrój społeczeństwa. Wiele jest par pragnących poprawić jakość swojego życia. Przede wszystkim jakość ich relacji, komunikacji i życia intymnego.

Przyjeżdżają do nas pracownicy korporacji, biznesmeni, ale też coraz więcej psychologów i terapeutów, chcących rozwinąć siebie i poszerzyć swój warsztat o aspekty pracy z ciałem i seksualnością.

Co ich do Was sprowadza?

Często są to bardzo podstawowe potrzeby, takie jak umiejętność zatrzymania się na chwilę w gonitwie dnia codziennego, ale też i dotknięcie jakieś głębszej tajemnicy w każdym z nas. Wszyscy przecież przeczuwamy, że pod tą warstwą, która znajduje się na powierzchni naszego życia, kryje się coś jeszcze. Jakiś głębszy świat.

Z badań naukowych wynika, że ciągłość życia na Ziemi, to jakieś 3,8 mld lat. Ciągłość oznacza, że energia życiowa, którą w sobie nosimy jest nieustanie podtrzymywana i rozwijana. Patrząc wstecz, stwierdzamy, że nasze życie, nie powstało 30, 50 czy 80 lat temu, ale kilka miliardów lat temu. Cóż za wiedza! Przeczuwamy więc, że wiemy więcej niż nam się wydaje – albo, że przynajmniej jest jakaś głębsza perspektywa.

Stąd też ta chęć do rozwoju u wielu z nas. U nas na warsztatach taką właśnie perspektywę pokazujemy. Do tego dzielimy się narzędziami, które do tej wiedzy są kluczem.

Nie dalej jak wczoraj rozmawialiśmy z jednym z naszych kursantów, który powiedział coś takiego, że do czasów warsztatów nie wiedział, że są jakieś drzwi. Teraz już nie tylko o tym wie, ale ma do nich klucze. I tak to trochę wygląda. Pokazujemy ludziom wejście, bramę i dajemy narzędzia, czyli te klucze. Ale już otworzyć zamek i pójść dalej muszą sami.

Jakie umiejętności, predyspozycje, czy cechy charakteru wspierają Was w organizowaniu, a później prowadzeniu warsztatów?

Mamy to szczęście że potrafimy się uzupełniać. Gdy jedno z nas ma szeroką wizję tego, co chcemy zrobić, drugie dogląda szczegółów. I odwrotnie. Taki naturalny układ daje nam poczucie, że razem możemy więcej. Na każdym etapie pracy, od planowania po prowadzenie warsztatów, cieszymy się z tego, co robimy.

Nauczyliśmy się też po latach, że wszystkiego sami nie jesteśmy w stanie zrobić, więc delegujemy część obowiązków innym. To daje dodatkową przestrzeń na kreację, odpoczynek i zabawę. To, co jest jeszcze charakterystyczne, to to, że podczas prowadzenia zajęć jesteśmy sobą. Owszem, bierzemy odpowiedzialność za prowadzenie grupy, ale nie wchodzimy zanadto w rolę nauczyciela. Jesteśmy bardziej moderatorami, współtworząc z grupą atmosferę – jak mówimy – pola miłującej obecności, w którym zachodzą największe dla uczestników transformacje.

Co najbardziej lubicie w Waszej pracy?

Atmosferę na koniec zajęć. Każdy warsztat to przygoda w nieznane. Porównujemy to czasem do rejsu przez ocean. My wiemy dokąd płyniemy, ale załoga musi nam zaufać. I sobie. Bowiem bez nich nie byłoby wyprawy. Nasze warsztaty to nie wycieczkowiec, gdzie obsługa zrobi za nas wszystko. Bardziej to wspólna wyprawa, gdzie każdy się liczy. Nikt nie siedzi w kącie, aby dać się dowieść na drugi brzeg.

Każdy staje przed własnymi wyzwaniami i wszyscy płyniemy wspólnie. Tę atmosferę lubimy najbardziej. Widzieć jak w ciągu kilku dni, z niepewnych lub zbyt pewnych siebie – uczestnicy przechodząc przez wspólne wyzwania, stają się zgraną drużyną odważnie wyprawiającą się daleko, poza wcześniej znane sobie horyzonty. To poczucie spełnienia w uczestnikach tej naszej wyprawy, daje nam najwięcej satysfakcji.

Jakie macie największe wyzwania w pracy?

Czasem zdarzają się „niezmotywowani” klienci. Mężowie, rzadziej żony – tak troszkę zaciągnięci na warsztat. Boją się sekty, prania mózgów, ale tak naprawdę najczęściej chodzi o rodzaj racjonalizacji własnych lęków przed zmianą. Szybko się jednak okazuje, że żaden z ich lęków nie ma podstaw. Za to dość szybko są w stanie docenić zmianę.

Czasem też bywa, że proces w grupie wymaga zmiany planów. Mamy przeprowadzić medytacje, a tu się okazuje, że ktoś jest na progu wyrażenia ważnych emocji. Zamiast więc trzymać się planu podążamy za tym, co się dzieje na sali. To zwykle daje grupie nawet więcej niż planowane zajęcia. Ciekawe jest to, że najczęściej dzieje się to w aktualnym dla programu temacie, więc tym bardziej wszyscy na tym zyskujemy.

Jakie są jeszcze wyzwania?

Kolejnym, stałym wyzwaniem jest tzw. przesilenie w trakcie tygodniowych warsztatów. Zwykle pracujemy dość intensywnie, po 10 godzin dziennie i tak pomimo euforii pojawia się trzeciego, czwartego dnia zmęczenie. To dość trudny, ale bardzo wartościowy moment dla wszystkich.

Wytłumaczcie, dlaczego?

Łatwiej jest niektórym odpuścić nadmierną kontrolę i łapiemy drugi oddech w grupie. Można wtedy sięgnąć głębiej, do bardzo podstawowych zasobów każdego z nas. Trochę tak jakby dokopać się do źródła. No, ale najpierw trzeba się spocić i nie odpuścić.

Jakimi wartościami kierujecie się w pracy?

Przede wszystkim szacunkiem dla siebie i do drugiego człowieka. Szacunkiem do jego historii osobistej, potrzeb oraz osobistych granicCzęsto wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że w związku z niewykształceniem własnego poczucia bezpieczeństwa, mimowolnie narusza poczucie bezpieczeństwa u innych. My, staramy się dbać o to, że dzięki jasnym i przestrzeganym regułom, każdy mając, co do nich zgodę, może poczuć się bezpiecznie.

Tantra może być ryzykowną zabawą, dlatego spójna wizja tego, do czego ludzi zapraszamy, jest według nas niezbędna. Nie mówimy nikomu: „masz być doskonały”, bo sami według takiego myślenia doskonali nie jesteśmy.

Co zatem mówicie?

Mówimy tak „już jesteś doskonały, bo jesteś efektem miliarda lat ewolucji, a być może jeszcze czymś więcej. Czyli mówiąc prościej – nie zmieniamy nikogo. Tworzymy tylko sprzyjającą przestrzeń do odkrywania siebie. Odkrywanie to, według nas – dzieje się od środka,  w odpowiedniej chwili i właściwym czasie.

Kierujemy się też szczerością tego, co czujemy i zachęcamy wszystkich, aby również mówili i wyrażali to, co w danej chwili czują.

Po Waszych warsztatach miałam poczucie, że jesteście ogromnymi profesjonalistami. Skąd czerpiecie inspiracje oraz jak rozwijacie swoje umiejętności trenerskie?

Wciąż się rozwijamy. Na przestrzeni wielu lat oprócz studiów kierunkowych jak psychologia i filozofia, studiowaliśmy też różne szkoły psychoterapii – włączając w to terapię własną. Wciąż też staramy się uczestniczyć w warsztatach rozwojowych. Poza tym, co roku uczestniczymy w warsztatach Zachodnich, u wybitnych i bardzo doświadczonych nauczycieli tantry. Najczęściej nawiązując z nimi współpracę.

Przede wszystkim jednak korzystamy z codziennego życia, naszej relacji, która weryfikuje, to czego uczymy. To wieczny trening. Uczymy bowiem ludzi jak budować szczęśliwe, długoterminowe związki. Bez naszego doświadczenia, wzlotów i upadków – nasz przekaz byłby kolejną jałową teorią. A tak jest żywy i naocznie weryfikowalny.

Ale na rynku jest wiele osób, które mają przekonanie, że mogą być mentorami. Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę wybierając trenerów, szkolenia, czy warsztaty?

Cóż, to nie jest takie proste. Z racjonalnej strony warto sprawdzić, czy dany trener posiada kwalifikacje psychologiczne, bądź psychoterapeutyczne. Wtedy przynajmniej będzie miał podstawowe pojęcie o przestrzeganiu granic, projekcjach i przeniesieniach. Niemniej same certyfikaty to jak wiemy – za mało. Ulotki i foldery reklamowe też nam niewiele mogą pomóc.

Dlatego w podjęciu decyzji lepiej zasięgnąć języka od osób, które w danych warsztatach brały już udział i zdać się na własną intuicję. Zapytać te osoby o doświadczenia i sposób prowadzenia interesujących nas zajęć. Nie warto jednak brać tych słów dosłownie, bowiem i tak każdy nałoży własne, często nieświadome treści. Jednak, być może coś nas przyciągnie albo odepchnie. A na koniec zaufać sobie, że jak nam się nie spodoba, to mamy prawo powiedzieć NIE. Jeśli okaże się, że na warsztatach takiego prawa nie mamy, to najlepiej od razu opuścić salę.

Czy macie w swoim port folio zdarzeń z warsztatów takie sytuacje, które są szczególnie bliskie Waszemu sercu? 

Najbardziej rusza nasze serce sytuacja, kiedy przyjeżdżają osoby dalekie od tematu rozwoju osobistego, co do których rodzić się może pytanie: „co oni tu właściwie robią?”. Po czym, często okazuje się, że ich transformacje są najsilniejsze, że wręcz są taką lokomotywą dla całej grupy.

Innym wzruszającym przykładem są mężczyźni z bardzo racjonalnym podejściem np. informatycy, technicy, biznesmeni, którym otwierają się serca. A często bywają wręcz zaciągnięci przez własne partnerki na warsztaty. Pojawiają się łzy w oczach, wzruszenie na sali. To porusza nie tylko ich, ale i jakąś strunę w każdym z nas. Są też kobiety odzyskujące poczucie godności i własnej mocy.

Warsztaty są jak wyprawa, na którą każdy godzi się dobrowolnie. To podróż pełna wyzwań ale i satysfakcji. Uczestnicy spotykają się na nowych poziomach w relacji z grupą, z własnym partnerem bądź partnerką, a przede wszystkim spotykają się na nowym poziomie – sami ze sobą.

Co jeszcze Was cieszy?

To, co nas najbardziej cieszy to widok par. Często z naprawdę wieloletnim, o wiele dłuższym niż nasz stażem. W trakcie warsztatów odnajdują zapomnianą, a czasami trochę zaniedbaną miłość do siebie.

Ostatnio, jedna para na warsztatach, po krótkim rytuale z okazji 30 rocznicy ich ślubu, powiedziała, że to było piękniejsze niż ich ceremonia ślubna. Wiele par odkrywa głębiej swoje uczucie. Niektórzy na nowo, niektórzy zaś doświadczają tego tak, jakby po raz pierwszy się ujrzała i właśnie zakochała się w sobie.

Zosia, Dawid – serdecznie dziękuję za rozmowę.

Dziennikarka współpracująca z wieloma redakcjami. Blogerka (www.nakawie.pl), zawsze zaciekawiona przedsiębiorczością. Autorka książki "Twarze polskiego biznesu. Rozmowy Na Kawie" z wywiadami z czołowymi twórcami polskiego biznesu. Współorganizatorka popularnonaukowej konferencji TEDxPoznań. Blisko 10 lat była zawodowo związana z instytucjami finansowymi, m.in mBank i GRENKE.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.